wtorek, 20 czerwca 2017

Papa John imituje Miley Cyrus i wychowuje patologię - Zostaw go (mnie.nas) w spokoju [RCS (RadioactiveCs)]

Recenzja by Ucoa
Mam perełkę znalezioną  na przeszukiwaniu czeluści polskiego ao3 (ew). Miłej lektury, krótkie to, 200-słownicowiec, no. Pozwalam sobie na nadużycie gifów, w końcu SPN , nie? Tradycja musi trwać.
Mijała trzecia, gdy Deana obudził huk drzwi wejściowych. Poderwał się z łóżka akurat w momencie, w którym do ich sypialni wtoczył się zalany w sztok John.
Osz cholera, mam przed oczami Papę Winchestera toczącego się jak kula przez framugę drzwi.

Niesamowity obraz. Dziękuję, idę się porzygać.
— Sammy… — wybełkotał mężczyzna, przytrzymując się framugi, a potem próbując wejść głębiej.
Ohoho, zaczynamy z grubej rury.
Wchodzi głębiej.
— Tat… tata pokaże ci jak być dobrą omegą. — Dean złapał go za fraki, zanim ten się przewrócił, przy okazji skutecznie blokując mu drogę do młodszego brata.
Za fraki, to polskie opko z ao3 czy XIX-wieczna nowela?
W ogóle tak niezręcznie to jest napisane. Tak, Dean przytrzymał ojca , żeby ten się nie przewrócił, a tak przy okazji jeszcze mu zablokował drogę???
— Daj mu spokój — syknął Dean, wypychając go za drzwi, a przynajmniej próbując.

Dean bardzo dużo próbuje, ale no, chęci się liczą, nie?
— Odsuń się.
— Nie wolisz mnie? — wypalił Dean, chwytając się ostatniej deski ratunku.
Raczej brzytwy, jak to ma go uratować, lol.  Jak już to rzucił ostatnim argumentem, a nie jakieś polimaty.
— Ja… Już umiem co nieco?
Co nieco, ja nie mogę, nie dam rady XDD
 On jest jeszcze dzieciakiem, nic nie potrafi, nie będziesz zadowolony! — wykrztusił znowu.
Nie doceniasz brata, będzie mu smutno.
I choć zwróciło to uwagę Johna, nie wystarczyło całkowicie. — Ja mam jej oczy.
Ukradłeś je i je przehandlujesz! Wspaniały pomysł, wyśle cię do psychiatryka i będziesz wolny! 

 [ta duża przerwa tu była, nie zrobiłam jej]

Rano Deana obudziła szklanka wody wylana na twarz.

— Wstawaj.
— Daj mi spokój, Sammy — odparł, ukrywając mokrą głowę pod poduszką.
Przez moment myślałam po zachowaniu i tekście, że to John, a tu proszę.
Szkoda, że tej szklanki nie miał jak dom im płonął, shame on you, on your family and on your cow.
— Mam urodziny, obiecałeś, że spędzimy je jak będę chciał. Nie możesz spać.
NIE MOŻESZ SPAĆ, ZABRANIAM CI, NIGDY JUŻ MA NIE SPAĆ.
Jezu, to takie ooc, to mnie boli.
NIE, JA WIEM, TO JEDNO Z TYCH AU GDZIE SAM MIESZKA W PIEKLE I W OGÓLE, TO JEST PODMIENIEC JAK HERMIONA Z CIENKIEJ GRANICY ( w ogóle autoreczka usunęła chyba konto?? Ale z moich źródeł nie przeze mnie, więc okej uwu)
— Nie możesz dać mi chociaż chwili spokoju?— warknął Dean.
Wrrr. Koparki, armagedon.
— Trzeba było w nocy spać, a nie.
A nie--- co? Kończ zdania, pała.
A nie, zaraz, Dean ją wziął za ciebie.
…Pójdę do piekła.
— Nic nie wiesz, gówniarzu — warknął ostatni raz, ale wyszedł z łóżka i poszedł pod prysznic.
Jaka patologiczna rodzina, jezu drogi.
— Śmiesznie chodzisz.


Sam, czemu to miało służyć, nawet sześciolatki nie zadają takich pytań, a ty masz 10 lat.
— Wydaje ci się — odparł zza drzwi, gdzie próbował doprowadzić się do porządku, by móc godnie świętować dziesiąte urodziny brata.
Próbował, nie udało mu się. Koniec. Oopsies.
Fraza: I came in like a wrecking ball
Ocena: 4/10
https://archiveofourown.org/works/10805496

sobota, 20 maja 2017

Matematyka łódek, niedobór uczniów w rekrutacji, utrata leveli po wyjściu z serwera Hogwart i Ron Weasley II Błogosławiony - Dramione, Cienka Granica cz.2 [jules0811]

Recenzja by Ucoa 

Eh XDDDDDDDDDDDD
Wy jeszcze nie wiecie. Ale zaraz będziecie wiedzieć. Bo pewnie nie wiecie. Ale ja wam powiem.
Ktoś wysłał ałtoreczce moją recenzję i dostałam nawet dedykację na początku rozdziału XDDDD
Słuchajcie, takich cudów na kiju to ja jeszcze nie słyszałam, co nie
Nie wiem, o co jej chodziło, ale było coś z tym, no
Z tym, że hejcę tylko i nie robię konstruktywnej krytyki.
No tak, tylko że ja ci dobrego stylu nie skonstruuje z tej krytyki. Ja ci tylko daję plan budowy, a co ty z nim zrobisz, to twoja sprawa. Ty postanowiłaś nazwać plan hejtem i wyrzucić go do kosza.
Jeżeli planujesz na mnie syczeć za czytanie i recenzowanie tego, jak mi się nie podoba, to oświecę cię, że mogę robić w internecie co chcę, o ile nie łamie to prawa. A to nie łamie.
Rozdział 3, dział 3, artykuł 29, prawo cytatu.
Wolno przytaczać w utworach stanowiących samoistną całość urywki rozpowszechnionych utworów oraz rozpowszechnione utwory plastyczne, utwory fotograficzne lub drobne utwory w całości, w zakresie uzasadnionym celami cytatu, takimi jak wyjaśnianie, polemika, analiza krytyczna lub naukowa, nauczanie lub prawami gatunku twórczości.
Dobra, bo robię mur berliński tekstu, zaraz będzie dłuższy niż ten rozdział co go chcę ocenić XDDD
Ogólnie będzie-
*pukes*
--będzie ciekawie no. Zapraszam.

Wychodzę na chłodne powietrze zapatrzona w oddaloną panoramę zamku.
Ktoś ją zapatrzył w panoramę, to brzmi jak wielki comeback Bazyliszka.

Znalezione obrazy dla zapytania hermione petrified gif

Tak długo mnie tu nie było - pomyślałam z uśmiechem.
Zaledwie dwa miesiące!! Jezu no szmat czasu, zaraz pójdę wytulić wszystkich, taka ze mnie dobra i stęskniona uczennica.
Ja to bym pomyślała o bitwie, co to tu była, tak btw.
Harry i Ron pojechali wcześniej, ja jestem prefektem naczelnym i muszę zająć się pierwszorocznymi. Spoglądam na lśniącą odznakę prefekta i bez namysłu idę w stronę znajomej sylwetki półolbrzyma.
Sterowali mną kosmici (ałtorka), dlatego szłam bez namysłu .To prawie jak oddychanie.
- Pirszoroczni do mnie!!!
Więcej tych wykrzykników!
- Cześć Hagridzie!
Elo, mordo.
- Hermiona!!!
Wincyj mówię!!!!
Nagle znalazłam się w kudłatym uścisku przyjaciela.
Czy Hagrid ma futro?
 Po chwili zajęliśmy się pracą.
Jaką pracą? Mówisz to tak, jakbyś co najmniej przewodziła wprowadzaniu ludzi do komory gazowej w Auschwitz, a nie prowadziła grupkę (jak się zaraz okaże mniejszą niż typowa klasa czy oddział przedszkolny) jedenastolatków do łódek.
Zdziwiło mnie to, że jestem tam jedynym prefektem, a miało być nas przecież dwóch. Ron zrezygnował, a potem znowu złożył papiery o przyjęcie go do szkoły (pod moją namową).
Musiał być wniebowzięty jak Jan Paweł II.
Przyjęli go, ale odznaki prefekta nie odzyskał. Ciekawi mnie tylko jedno: kto go zastąpi?
A mnie ciekawi, dlaczego nie dostał odznaki z powrotem. To nie jest erpeg, że kasujesz swoje konto i tracisz levele, McGonnagal go dalej pamięta, bo strzelam, że to dyrektor mianuje prefektów.
Płynę z Hagridem jako ostatnia wrócił sie (sie-sie-sie sie wie) po mnie, bo wiedział, że nie mam tyle siły, żeby sama przepłynąć przez jezioro).
Ale nie, nie rozumiem, co ty, to jezioro to wpław byś miała przepływać?
Poza tym, zrobiłam research i w jednej łódce mieszczą się 4 dzieciaki. Potem okazuje się, że jest ich 19. Jest dodatkowo Hermiona i Hagrid, który jest bardziej dwoma osobami niż jedną. Gdyby Hermiona była Hermioną, a nie jakąś pustą pałką z lustra, jak ustaliśmy w poprzedniej części, i robiła coś więcej niż enigmatycznie zajmowała się „pracą”, przeliczyłaby dzieci i ulokowała po trzy w jednej łódce. Zostałoby jedno płynące z nią i Hagridem. Ale nie jest ona Hermioną i to zbyt logiczne.
W końcu dopływamy do brzegu. Odwracam się i szybko mu dziękuję, (jak się komuś szybko dziękuje?? „dziękihagridjużlecępaelogitarażegnaj”???) a po chwili odwracam się i biegnę do Wielkiej Sali. Jestem już trochę głodna i nie chcę się spóźnić na uroczystą kolację. Docieram tam chwilę przed ceremonią przydziału. Nasz dom zyskał 7 nowych, Ravenclaw 4, Hufflepuff 3 a Slytherin 5.
Okej, ale przecież to zawsze było po dwadzieścia nowych osób do każdego domu??? Wszystkie osoby, które na przykład należały do Gwardii Dumbledora były większościowo z jednego roku i było ich dosyć sporo. A skoro ałtorka nie musi wymyślać person dla nowych osób—nie rozumiem, dlaczego nie dać większej, bardziej realnej liczby nowych uczniów?
  Za każdym razem, gdy ktoś trafiał do tego ostatniego, spoglądałam na ich stół po drugiej stronie sali. Śmiali się i żartowali jak wszyscy, ale od nich unosiła się aura wrogości.
Dlaczego? Nigdy się nie dowiemy. I w ogóle w składni tego zdania coś jest ewidentnie nie tak, ale nie wiem jeszcze co. Wiem, że to dotyczy tego ‘od nich’. Możliwe, że jest źle ulokowane, ale jest późno i nie jestem w stanie wyegzekwować, gdzie powinno być.
Po chwili przyłapałam się na tym, że szukam platynowych blond włosów (platynowe blondy włosów to ostatni wrzask zrozpaczonej mody) pewnej irytującej fretki... CO SIĘ ZE MNĄ DZIEJE?! CHYBA UPADŁAM NA GŁOWĘ!!! MUSZĘ SIĘ WYBRNĄĆ DO PANI POMFREY!!!!
NIE KRZYCZŻE!!!!!
To jest okropne. Przepraszam, ale to naprawdę straszne. Czy w jakiejkolwiek książce w narracji użyto capslocka? Czuję swój upadek, przepraszam.
Po kolacji czekałam przy drzwiach na profesor McGonnagal, teraz już panią dyrektor. Przez chwilę posmutniałam na wspomnienie o jej poprzedniku... Dumbledore...
Tak dobrze go znałam… Był mi jak brat…
Otrząsnęłam się ze smutnych wspomnień i przywitałam dyrektorkę.
Ponieważ smutne rzeczy w tym paradoksalnym świecie to temat taboo.
- Dobry wieczór, profesor McGonagall.
- Witaj, Hermiono. Cieszę się, że mimo wszystko (wbrew wszystkiemu) widzę ciebie, Harry'ego i Rona ponownie.
Dlaczego? W sensie, rozumiem dlaczego McGonnagal może żywić sympatię do uczniów, ale nigdy nie zwracała się do nich i o nich po imieniu ani nie zachowywała tak poufale. Ją też wymienili? Ech, te nowsze modele.
- My też cieszymy się, że możemy tu spędzić jeszcze jeden rok.
Zwłaszcza zmuszony przez ciebie Ron. On musi być wdzięczny niebiosom za ponadprogramowy, ósmy rok w szkole.
- Dobrze, nie owijajmy w bawełnę.
Pierwsza się na ten temat odezwałaś!
Poza tym nikt nie prowadzi tak rozmowy. Jeżeli już dyrektorka zdecydowałaby się na rozmowę z Hermioną, to jako normalny człowiek by ją kontynuowała, a nie urywała, żeby pchnąć do przodu embrion fabuły.
 Zaprowadzę cię teraz do pokoju prefektów naczelnych. Haslo brzmi : trufle.
I mogłam ci to w ogóle przekazać listownie jak normalna czarownica, ale… mi się nie chciało.
Zaraz.
Pokój prefektów??? Czymże jest ten nowy wątek?
Zaprowadziła mnie na szóste piętro i otworzyła przejście w odpowiednim miejscu, wypowiadając hasło.
Dlaczego powiedziała jej hasło w Wielkiej Sali, skoro i tak z nią tu szła?
Poza tym, prefekci odprowadzają chyba dom do dormitorium, o ile dobrze pamiętam.
Obróciłam się jeszcze i zadałam nurtujące mnie pytanie.
- Pani profesor, dlaczego jestem tu jedynym prefektem naczelnym?
Jesteś aż taka zdolna. Przez chwilę rozważaliśmy przyznanie ci posady dyrektora Hogwartu i ministra magii, ale to byłby za duży rozgłos i merysuizm nawet jak na ałtorkę. Ponieważ poprzednia osoba zrezygnowała (a potem wróciła), musieliśmy wybrać zastępcę. Dopiero dzisiaj się dowiedział (dlaczego dopiero dzisiaj? sooowy!!!), ale wie wszystko i powienien już być w środku.
Kto? Co? Czym jest ‘powienien’?
Każda normalna osoba nie zgłosiłaby ponownie odznaki dla kogoś, kto zmienił zdanie i jednak wraca. Tak.
Nie powiem, zaskoczyło mnie to.
Oj, mnie też.
 A jeszcze bardziej zaskoczyło mnie jej spojrzenie. Jakby... współczujące?
Lol. 

Znalezione obrazy dla zapytania spn yellow fever gif

Sama go wybrałaś, Minewra, nadążaj za programem. Nie ma stronnictwa i sympatyzowania czytelnikow i Hermie.
 Otrząsnęłam się z ponurych myśli (gdzie? jakich? na stos ją!), pożegnałam się i weszłam do środka. Nawet nie zwróciłam uwagi na wystrój, bo osoba stojąca centralnie przede mną pochłonęła całą moją uwagę.
Osoba stała nieruchomo, zamrożona w miejscu i czasie aż do pojawienia się bohaterki. Taki tam NPC z questem.
- MALFOY?!?!?!
?!?!?!!!!?!
Czemu Malfoy już tu jest? Jak się tu znalazł? Z pociągu się nie aportował do szkoły; są zabezpieczenia. I czemu nie był na kolacji? Tyle pytań!


Okej. To naprawdę głupie i męczące. Powiem tak; zabrałam się za coś dłuższego, ale jak ałtoreczka poświęciła mi swój czas, to podświadomość mi warknęła, że nie będę jej dłużna.
Tak naprawdę nie chce mi się nawet tego podsumowywać, zaraz jest północ, a ja pierdzielę się z—uhh, tym. Na pewno jest gorzej niż wcześniej , bo krócej i jakoś tak niezręcznie i pospiesznie jak z Gdańska do Warszawy. Wiec no, mam nadzieję, że się podobało??

Fraza: Make Hogwart Great Again with your new husband - Malfoy, Hermione
Ocena: 2/10

Źródło: https://www.wattpad.com/382141372-dramione-cienka-granica-rozdzia%C5%82-1

czwartek, 27 kwietnia 2017

Uczucia do czekolady, zdjęcie-czarownica i poszukiwanie artefaktu Czarnej Czupryny - Dramione, Cienka Granica cz.1 [jules0811]

Recenzja by Ucoa

Stoję w swoim pokoju
Jeżu, dobrze, że w swoim, nie w czyimś. porwania to taki częsty i nienormalny temat w opkach. Swoją drogą narracja pierwszoosobowa teraźniejsza podpowiada mi o niewybredności ałtoreczki co do stylu pisania. I o tym, że to będzie cholernie trudne i męczące do czytania.
przed kufrem i jeszcze raz sprawdzam, czy na pewno wszystko spakowałam. Już jutro pierwszy września, tak bardzo upragniony przeze mnie dzień od ostatnich kilku miesięcy. (lipiec i sierpień się sklonowały, stąd ta przerwa na tyle długa, aby nazwać ją ‘parę miesięcy’) Za kilka godzin wsiądę do pociągu jadącego do Hogwartu, gdzie moje życie znów wywróci się do góry nogami.
W pociągu, znaczy się?
Tym razem chcę, aby wszystko dobrze się ułożyło. Tak długo czekałam na to, aż moje życie zapełni się upragnionym spokojem, ale teraz gdy tak się stało...
Życie musi być bardzo ważną postacią, bo zostało nadmienione dwa razy z imienia w zakresie trzech zdań.
powrót do lat spędzonych z przyjaciółmi, pełnych przygód i wrażeń...
Ała, mała litera. I powódź wielokropków, dławię się.
Chyba jeszcze kiedyś za tym zatęsknię, ale na razie nie ma ku temu powodów.
To po cholerę to roztrząsasz, Herma? Ty mądra miałaś podobno być, ale aŁtoreczka chyba zafundowała ci farbowanie na blond. Wtedy moje najszczersze kondolencje.
Przynajmniej nie było nudno, choć teraz nuda jest jak najbardziej mile widziana. Zchodzę na dół (ała, ja też zchodzę, ale na zawał) na kolację i pomagam mamie nakryć do stołu. Jem szybko kanapki i wracam na górę.
Akcje te trwały parę minut, nie ma więc sensu ich opisywać. Mama natomiast została ustawiona na tryb aŁtoreczkowy, jest więc wyciętą z papieru sylwetką na tle robiącą śniadania i kolacje przed wyjazdami.
Poza tym, to mocno chamskie, Hermiona, jesz w milczeniu i bez słowa wracasz na górę? Masz okres czy depresję?
Idę umyć zęby i rozczesać brązowe włosy. (A więc jednak brąz) Przeglądam się w lustrze i patrzę sobie w oczy,
Okej, okej, może to coś, co teraz mówi, to nie jest Herma, tylko jej zły klon ze śladową ilością inteligencji, a prawdziwa bohaterka Rowling siedzi zamknięta w tym lustrze, stąd to patrzenie sobie w oczy, nie na swoje oczy. To by wiele wyjaśniało.
 które barwą do złudzenia przypominają kolor czekolady.
*ironiczny śmiech*
Czekaj, do złudzenia i to tylko przypominają kolor, czyli barwa udaje kolor, czyli barwę? To jakaś wyższa filozofia i matematyka, nie rozumiem.  I to złoto, wiano świata jest jeszcze połączone z tym idiomem z aŁtoreczkowego „kolor czekolady”? Składam się jak leżak na plaży podczas sztormu ze śmiechu.
AŁtorki, czasem jest jednak lepiej napisać „brązowe oczy”.
Po chwili odwracam się i wychodzę z łazienki.
Zaznaczenie odwrócenia się było koniczne dla pokazania dominacji klono-Hermiony nad tą prawdziwą. Pokazuje jej plecy i zostawia dramatycznie z tyłu. Albo żeby zapchać miejsce. Albo pokazać (fałszywą) elokwencję w pisaniu. A może wszystko naraz, you never know.
 Idę do swojego pokoju i kładę się do łóżka.
A zęby??? Będziesz miała robaki, jadłaś kanapki.
…A nie, zaraz, zapomniałam się przez sposób pisania aŁtorki, że ta Herma ma 17 lat, nie 7.
 Jestem tak przepełniona różnymi emocjami, że chyba nie uda mi się zasnąć.
Nikt nigdy nie przeżył odczuwania emocji!
 Patrzę na zdjęcie na mojej szafce nocnej. Jak przystało na czarownicę, zdjęcie jest ruchome.
Z szyku zdania wychodzi, że zdjęcie jest czarownicą i że jest ruchome, bo tak takowej przystoi.
 Przedstawia mnie i moich przyjaciół śmiejących się z czegoś.
Niestety choroba aŁtoreczkus pospolitus wymazała wspomnienie o tym, z czego się śmialiśmy.
Moje serce napełnia tęsknota, ale i radość, bo już jutro ich zobaczę.
Czemu klono-Hermiona czuje tęsknotę, skoro wie, że jutro się spotkają? To nie jest emocja, którą powinno się w takiej sytuacji czuć! Zniecierpliwienie? Rozumiem. Niespokojność? Pewnie! Chęć wyskoczenia przez okno i pobiegnięcia na stację, bo nie możesz się doczekać? No jasne! Ale tęsknota?
Oczywiście przez całe wakacje utrzymywaliśmy listowny kontakt, ale to nie to samo, co zobaczyć ich na żywo. Patrzę najpierw na uśmiechniętą twarz najlepszego przyjaciela - Harry'ego.
Stawiam pozostałą mi połowę duszy, że kontakt z tym najlepszym przyjacielem w tym opku będzie znikomy, o ile w ogóle jakikolwiek. 
Jego nazwisko zna każde dziecko (czarodziejów), ale nigdy nie myślałam o nim jak o kimś sławnym.
Nie miało to oczywiście żadnego związku z tym, że urodziłam w mugolskiej rodzinie.
Zawsze był dla mnie chłopcem, którego poznałam w pociągu podczas pierwszej jazdy do Hogwartu, kimś, kto od razu wydał mi się sympatyczny. Nie to co rudzielec, który siedzi na zdjęciu po moim drugim boku. Ten od samego początku mnie irytował.
Dlatego z nim chodzę, a kiedy odszedł chociażby w trakcie poszukiwania horkruksów, byłam zrozpaczona. Och, jak ja go nienawidzę.
 Ron... Od zakończenia wojny jest moim chłopakiem i bardzo mi na nim zależy, ale przez te wakacje coś się zmieniło. Jeszcze nie wiem co, ale się dowiem.
Bardzo duża pewność siebie. Jesteś pewna, że się dowiesz?
A swoją drogą, ja chyba wiem, co się zmieniło. AŁtoreczka zaśmiała się diabelsko i powiedziała ‘zrobię Dramione, chociaż to kompletny crack ship, bo w książce kanonicznie występuje małżeństwo Hermiony z Ronem, ich więź po 19 latach, a nawet ich dzieci, a Hermiona nienawidzi Malfoya od początku sagi, TAK!’ To się zmieniło, Herma.
Przecież go kocham... Prawda?
Bardziej Wyzwanie.
Za dużo myślę, (dzisiaj w programie: czego nigdy nie powiedziałaby Hermiona Granger) oczywiście że go kocham, i to już od kilku lat. Ja i te moje cholerne poddawanie wszystkiego w wątpliwość. (koniec reklam, część druga programu!!) Spoglądam na zegarek, który magicznie pojawił się na stoliku. Pewnie zdjęcie-czarownica go sprawiła. Jest 2:09.
Ach, ta zawsze diabelska precyzja aŁtoreczek.
 Patrzę znowu na uśmiechnięte twarze najważniejszych dla mnie osób i czuję, że powoli zasypiam.
Zazdroszczę. Ja bym nie zasnęła spokojnie, jakby ruszające się zdjęcie-czarownica się na mnie patrzyło.
Swoją drogą, gdzie te emocje, przez które rzekomo miała nie zasnąć?
I tak, cały ten tekst był napisany ciurkiem. GDZIE WRĄBAŁO AKAPITY?

***********
***********
(recenzentka tonie w gwiazdkach)
Budzę się zdecydowanie za szybko. Mam wrażenie, że odpłynęłam zaledwie na kilka minut.
To skutek zasypiania o tak późnej porze, ale patrząc na to, ile razy Hermiona uczyła się po nocach, nie rozumiem, czemu nad tym kontempluje. A w ogóle to polecam na to kawę. Albo jogurt truskawkowy. Wiem, to dziwne, ale on pomaga. *głos doświadczenia*
 Moja mama puka do drzwi.
Dobrze, że twoja. To zawsze mogli być kosmici. Albo tentacle z japońskich hentajców.
- Skarbie, czas wstawać! Chyba nie chcesz się spóźnić?
- Nie mamo, już wstaję. Po ogarnięciu się staję przed lustrem i najpierw prostuję włosy, 
(chociaż w „Czarze Ognia” zrobiłam to raz, i powiedziałam, że za dużo z tym zachodu) a potem zaplatam je w warkocz. Dzisiaj znowu zobaczę się z Ronem, więc chcę wyglądać ładniej niż zwykle. Robię lekki makijaż (co robi?? Ja z tym klonem tylko żartowałam!) i odwracam do szafy, żeby wybrać ciuchy.
Swoją drogą, to miłe, że Hermiona przemyślała swoje wczorajsze zachowanie i postanawia powiedzieć mamie ze szczegółami, co robi. I to jeszcze w czasie teraźniejszym. To poruszające.
 - I CO JA MAM NA SIEBIE ZAŁOŻYĆ?! - krzyczę zdenerwowana.
Po pierwsze; co?? XDD
Po drugie; nie do końca rozumiem, co tu się dzieje i czy Hermiona przechodzi przemianę w Karkata z Homestucka, że krzyczy caps lockiem, ani dlaczego zachowuje się jak pierwsza lepsza głupia pinda, ale interesuje mnie jedno. Kto ją podmienił? Bo nawet klon Hermiony nie byłby w stanie czegoś takiego wykrztusić.
Po trzecie; kto to w ogóle mówi?? Poprzednią wypowiedź artykuuje Hermiona, a tu jest bezsprzecznie budowa dialogu, czyli gdzieś jest druga osoba. Czy to mama Hermiony, posiadająca większą rolę niż zakładałam? (może okaże się, że mama Hermiony była dziewiątym horkruksem??) Może mają wspólną szafę w pokoju Hermy i jej mama krzyknęła w desperacji, że nie ma w co się ubrać, co by wyjaśniało bardzo wiele, patrząc na to, że naszej uroczej bohaterki w rzeczywistości we wsioka nie obchodzą ubrania. Dlatego krzyknęła zdenerwowana. No i chciała się ubrać. Zagadka rozwiązana. 
Po kilkunastu minutach (ilu?? kto tyle wybiera ubrania??) w końcu wybieram luźną, białą bluzkę z rękawami na 3/4 i lekkim dekoltem. W końcu jestem pełnoletnia, dość życia jak dziecko i chodzenia w luźnych sweterkach.
Jestem pewna, że Rowlingowska Hermiona z taką samą łatwością porzuciła swój styl, z jakim ją widzieliśmy w książkach przez siedem lat.
Poza tym, jokes on you, aŁtorko i Hermiono, i tak będziesz musiała się przebrać w pociągu.
Do tego zakładam ulubione jasne jeansy i białe buty na lekkim obcasie.
Jeju, to ewolucje co do szczegółowości ubioru niczym opisy przyrody u Sienkiewicza, istna męka. To maturzyści powinni mieć to opko do rozbioru, a nie ja.
 Przyglądam się sobie i podoba mi się to, co widzę. Biorę do ręki różdżkę i wypowiadam zaklęcie. Mój kufer unosi się w powietrze, a ja powoli i niespieaznie
Moment, jak?
(zakładam, że miało być niespiesznie, ale to nadal sin, bo ‘powoli’ i ‘niespiesznie’  to to samo)
podchodzę do drzwi wyjściowych.
Okej, ale gdzie zejście po schodach? Dowiedzieliśmy się wcześniej, że jej pokój jest na piętrze. Czy zaszło coś takiego jak ten bug z przenikaniem przez podłogę w Simsach?
Tata stoi już przy drzwiach.
Tato! Ty istniejesz! I czekasz na mnie jak na pierdoloną księżniczkę, bo gdybyś wykazywał przejawy człowieczeństwa i robił coś innego, byłoby za mało bohaterkocentrycznie!
Ktoś się założy, że tato nic nie powie?
Żegnam się z mamą i kilka minut później jadę już naszym samochodem na dworzec Kings Cross.
Okej, tylko wszystko wskazuje, że jesteś sama w tym samochodzie, a chwilę wcześniej tata stał przy drzwiach, logicznym więc, że jedzie z tobą, zwłaszcza, że pojawia się na chwilę na stacji.
Kładę z pomocą taty kufer na wózku,
Którego pakowania do samochodu nie było, zakładam więc, że leciał całą drogę za samochodem, strasząc niewinnych mugoli.
Zakładam też, że akcja dzieje si od tego momentu w samochodzie, bo wsiedli do niego, ale już nie wysiedli.
obejmuję go na pożegnanie i proszę, żeby ucałował mamę.
Chociaż sama robiłam to niedawno.
Idę z wózkiem i po chwili wjeżdżam w barierkę między 9 a 10 peronem. Oglądam się i widzę spore zamieszanie.
Skoro sama się oglądasz, to czy znaczy to, że na twoim lekko ukazanym dekolcie jest jakieś powstanie czy inny pulpet logiczny?
Niektórzy jadą do Hogwartu po raz pierwszy. Trochę im zazdroszczę. Też chciałabym przeżyć to jeszcze raz.
Strach i niepewność, jaka będzie nowa szkoła? Łał, to już masochizm.
Po chwili zauważam znajomą twarz otoczoną burzą rudych włosów.
Radzę udać się do lekarza; tobie, skoro widzisz twarze z burzą dookoła, albo osobie waiting-to-happen, skoro ma burzę wokół twarzy.
- Ginny!!! - wołam. - Ginny, tutaj!
Słowa za sprawą trzeciego prawa aŁtoreczkowego dotarły do Ginny, mimo iż dziewczyny znajdowały się na gwarnej stacji z mnóstwem dzieciaków.  
- Hermiona! Jak ja cię dawno nie widziałam! Jak ci minęły wakacje, kochana?!
*kochana?!.exe*
- Szczerze? Odkąd nie ma wśród żywych Voldemorta czuję się jak na jednych, wielkich wakacjach.
Czy Hermiona miała nowotwór mózgu na śniadanie? Nie minął więcej niż rok od czasu kiedy jej przyjaciele masowo zginęli.
Te słowa wywołały u niej napad śmiechu.
Okej, dobra, obydwie miał na śniadanie nowotwór mózgu i właśnie symfonicznie go wyrzygały na ziemię. Brat Ginny umarł w bitwie o Hogwart.
- Ja z wami nie mogę, normalnie powtórzyłaś słowa Harry ego. A tak na serio? I jak stoją sprawy między tobą a moim wkurzającym starszym braciszkiem?
There we go again; hejcenie Rona we wszelkich fikach-mikach stało się już niemalże tradycją. Czy coś mnie ominęło, czy coś się stało w fandomie?
- Serio, wakacje minęły mi świetnie, tylko strasznie się za wami wszystkimi stęskniłam! A co do Rona, to też w porządku. - Szkoda, że nie przyjechałaś na wakacje. Byłam we własnym domu JEDYNĄ DZIEWCZYNĄ nie licząc matki - wyżaliła się.
Serio, ile one mają tu lat. Herma jest podobno dojrzała, przez dekolt,  ale to wygląda jak zabawa w przedszkolu.
- Wiesz, że chciałam przyjechać, ale stęskniłam się za rodzicami. Poza tym, jak ci mówiłam wcześniej, po szkole zamierzam się wyprowadzić i będę ich rzadziej widywać, więc teraz chciałam trochę z nimi posiedzieć.
Dlatego po kolacji spierdoliłam do mojego pokoju, ihihihi.
- Wiem, wiem...
Niespodziewanie ktoś zasłonił mi oczy rękami. Przy swoim uchu poczułam cieplejsze powietrze i usłyszałam słowa :
- Zgadnij kto...?
TO NA PEWNO HISZPAŃSKA INKWIZYCJA.
-Ron!!!
Odwróciłam się a on mnie objął i pocałował. Smakuje czekoladą, którą pewnie niedawno jadł. W tym momencie jestem pewna swoich uczuć.
Co, do czekolady? To na pewno przez czekoladę, to nie Ron, to czekolada, tak?
- Widziałeś Harry'ego? - zapytałam, gdy już się od niego odsunęłam.
- Tak, miał nam zająć przedział w pociągu. Chodźmy, pewnie już czeka.
Nierozłączni przyjaciele, którzy nie widzieli się całe wakacje, rozdzielają się dla pseudo-fabuły cliché. Jak nic zaraz się wydarzy coś ważnego, a aŁtoreczka nie chciała dawać tam Harry’ego, bo jeszcze by przeszkadzał i pałętał pod nogami.
Złapał mnie za rękę i zaciągnął do ekspeesu (czego??) Hogwart. Zaczęliśmy manewrować między innymi uczniami w poszukiwaniu znajomej ciemnej czupryny.
Była to przygoda porównywalna akcją i trudnością z tą Drużyny Pierścienia, byliśmy jednak niezłomni, aby odnaleźć artefakt Czarnej Czupryny.
W tłumie ktoś mnie popchnął, a ja pod wpływem nagłego uderzenia puściłam dłoń Rona i potknęłam się, wpadając na kogoś.
*zduszony śmiech*
Co tu się właśnie stało? XDD
Ktoś cię popchnął, i potem chyba ten sam Ktoś był na twojej drodze jak orłowałaś ku podłodze po puszczeniu ręki Rona przez uderzenie, chociaż normalna ludzka reakcja, to zaciśnięcie uścisku, a nie rozluźnianie go w takiej sytuacji. Czysto abstrakcyjnej.
 -Co jest...?!
No właśnie, ja też powoli się gubię.
Wpadłam w czyjeś ramiona, które bezwiednie złapały mnie podczas upadku.
Bezwiednie, bezwonnie, niewidocznie.
Powoli otworzyłam oczy i spojrzałam w znienawidzoną twarz.
 - MALFOY?!?! CO TY TU DO CHOLERY ROBISZ?!
- Jadę do szkoły, ty tępa kurwo, a co innego miałbym tu robić? A w ogóle, kiedy pofarbowałaś włosy na blond? – parsknął Draco z właściwą mu złośliwością.
A o ile dobrze pamiętam, Malfoy chodził do siódmej klasy, kiedy nasze Golden Trio hasało sobie po lasach i szukało horkruksów. Więc… po co wraca?
- Szukam przedziału, Granger. - Spojrzał na mnie spod rzęs stalowoszarymi oczami, z nutą rozbawienia.
Skąd to rozbawienie?
Z tej odległości widzę delikatny zarost na jego brodzie. Muszę przyznać, że wyprzystojniał. ZARAZ, CO?!
No właśnie też nie wiem, Herma.
A poza tym, nie miałaś być pewna swoich uczuć co do czekolady?
- A ty widzę starasz się pokazać, jak bardzo na mnie lecisz?
*westchnienie rezygnacji*
- Chciałbyś, fretko - powiedziałam, stając na własnych nogach.
Hermiona postanawia przytoczyć incydent sprzed niecałych czterech lat akurat w tym momencie.
Po chwili poczułam za sobą obecność swojego chłopaka.
…Powiedziałabym coś, ale to by było niestosowne.
Albo co mi tam.
Dobrze, że nie czegoś innego należącego do twojego chłopaka nie poczułaś za sobą.
A poza tym, czy Hermiona stała się mentalistką? Czuje za sobą ludzi?
Odwróciłam się do niego i, chcąc zapobiec rozlewowi krwi, zaciągnęła go (kto??? kto to zrobił???) do pierwszego lepszego, jeszcze pustego przedziału.
Który szczęśliwie znajdował się tuż obok. Otaczający ich tłum również postanowił się ewakuować, bo wjechała pierwsza scena szipu, no halo, trzeba im zrobić miejsce.
Tak jak podejrzewałam, jego wzrok pałał rządzą mordu. (To na pewno nie był mój wzrok?)
Aaah, niego, go, jego. Wszystkie sensowne synonimy jak rudowłosy, chłopak, Wesley czy Ron pojechały na urlop na Hałaje.
- Ron, uspokój się.
Właśnie, Ron. Mnie też ręce świerzbią, ale wytrzymamy do końca. Jeszcze tylko osiem linijek.
- Co ten dupek sobie wyobraża?! (‘a dollar to the swear jar, kid!’ A poza tym Ron ma problem z gniewem i wykształca przy tym drugą, bipolarną osobowość, no albo wszyscy tutaj to klony, a Rowling płacze, wybierając trumnę) NIE DOŚĆ, ŻE WRACA TU PO TYM WSZYSTKIM, JAKBY NIC SIĘ NIE STAŁO, TO JESZCZE ZNOWU CIĘ OBRAŻA.
Discount Caps Lock cliché.
‘To wszystko’ jest zbyt przytłaczające i zbyt długie do opisania dla aŁtorki.
Poza tym coś ci się pomieszało, Wesley, to ona go obraziła, -10 punktów dla Gryffindoru za bycie tępym.
- Tak właściwie mnie nie obraził, tylko rzucił kąśliwą uwagę. - powiedziałam, przypominając sobie znikąd i powiązany z niczym, o czym teraz mówię chwyt pewnych, silnych ramion............. WYSTARCZY HERMIONO!!!
Właśnie, wystarczy, aŁtorko. (Zwłaszcza wykrzykników)
- Za samą tą (tę) uwagę powinien dostać w mordę!
- RON! ZAPANUJ NAD EMOCJAMI! (*opanuj emocje) JESZCZE NIE ZACZĄŁ SIĘ ROK SZKOLNY NIE ZACZĄŁ A TY JUŻ CHCESZ ŁAMAĆ REGULAMIN!!!
Kobieto, ibuprom i podpaski. Albo tampony, skoro już jesteś taka dojrzała.
Spojrzał na mnie z lekkim przestrachem i postanowił się najwyraźniej uciszyć.
Od kiedy faceci boją się lasek drących japę? Czy nie baliby się wtedy każdej kobiety?
Nie no, żartuję, to oczywiste, że przestraszył się nagłych zmian w charakterze Hermy, które zaszły w lato.
- Chodź, znajdziemy Harry' ego.
Poszukiwania artefaktu Czarnej Czupryny przedłużały się, powodując powstanie rozległej spacji po apostrofie.
Po kilku minutach znaleźliśmy odpowiedni przedział i przywitaliśmy się z Harry'm, a pociąg ruszył ze stacji.
Po pierwsze, apostrof stawiamy zazwyczaj kiedy występuje przed –ego samogłoska, jak w ‘Nevery-ego’, bo spotykają się dwie samogłoski. W ‘Harrym’ nie ma takiego dylematu, apostrof jest więc zbędny.
Po drugie, ‘się’ również jest zbędne, ponieważ wyliczamy czynności.
Po trzecie, widzę, że Harry jest niemową. Albo aŁtorka uznała, że rozmowa z główną kanoniczną postacią nie jest warta opisywania/ zobaczyła metę i powiedziała sobie ‘meeh, nie chce mi się opisywać konwersacji mogących zmniejszyć spłaszczenie postaci’.
Zaczyna się kolejny, ciężki rok - pomyślałam w zadumie.
*wzdych*
To recenzowanie było tak trudne, jak rodzenie arbuza przez odbyt. Nie wiem, kim jest ta dziewcz- yyy, kobieta i dlaczego podaje się za Hermionę Granger. Nie wiem, czemu Malchuj wraca do Hogwartu, może na jakiś wyimaginowany ósmy rok, ani co robią tu Harry i Ron, skoro Rowling potwierdzała, że tylko Hermiona wróciła do szkoły zaliczyć siódmą klasę. Chyba dla towarzystwa, a Harry tylko w przypowieściach ludowych, bo na oczy go nie widzieliśmy.
Czytanie tego jest męczące i nielogiczne. Zalecam zatrudnienie bety do sprawdzania prac oraz zaprzestanie ewolucji opisowych i omijania ważniejszych wątków fabularnych, jak rodzice, podróż i powitanie z najlepszym przyjacielem. *podbija pieczątkę na recepcie*

Fraza: Drużyna Czarnej Czupryny i Oko Malfona
Ocena: 
3/10