Recenzja by Ucoa
Stoję w swoim pokoju
Jeżu, dobrze, że w swoim, nie
w czyimś. porwania to taki częsty i nienormalny temat w opkach. Swoją drogą
narracja pierwszoosobowa teraźniejsza podpowiada mi o niewybredności ałtoreczki
co do stylu pisania. I o tym, że to będzie cholernie trudne i męczące do
czytania.
przed kufrem i jeszcze raz
sprawdzam, czy na pewno wszystko spakowałam. Już jutro pierwszy września, tak
bardzo upragniony przeze mnie dzień od ostatnich kilku miesięcy. (lipiec
i sierpień się sklonowały, stąd ta przerwa na tyle długa, aby nazwać ją ‘parę
miesięcy’) Za kilka godzin wsiądę do pociągu jadącego do Hogwartu, gdzie moje
życie znów wywróci się do góry nogami.
W pociągu, znaczy się?
Tym razem chcę, aby wszystko
dobrze się ułożyło. Tak długo czekałam na to, aż moje życie zapełni się upragnionym
spokojem, ale teraz gdy tak się stało...
Życie musi być bardzo ważną
postacią, bo zostało nadmienione dwa razy z imienia w zakresie trzech zdań.
powrót do lat spędzonych z
przyjaciółmi, pełnych przygód i wrażeń...
Ała, mała litera. I powódź
wielokropków, dławię się.
Chyba jeszcze kiedyś za tym
zatęsknię, ale na razie nie ma ku temu powodów.
To po cholerę to roztrząsasz,
Herma? Ty mądra miałaś podobno być, ale aŁtoreczka chyba zafundowała ci
farbowanie na blond. Wtedy moje najszczersze kondolencje.
Przynajmniej nie było nudno,
choć teraz nuda jest jak najbardziej mile widziana. Zchodzę na dół (ała,
ja też zchodzę, ale na zawał) na
kolację i pomagam mamie nakryć do stołu. Jem szybko kanapki i wracam na górę.
Akcje te trwały parę minut,
nie ma więc sensu ich opisywać. Mama natomiast została ustawiona na tryb
aŁtoreczkowy, jest więc wyciętą z papieru sylwetką na tle robiącą śniadania i
kolacje przed wyjazdami.
Poza tym, to mocno chamskie,
Hermiona, jesz w milczeniu i bez słowa wracasz na górę? Masz okres czy depresję?
Idę umyć zęby i rozczesać
brązowe włosy. (A więc jednak brąz) Przeglądam się w lustrze i
patrzę sobie w oczy,
Okej, okej, może to coś, co
teraz mówi, to nie jest Herma, tylko jej zły klon ze śladową ilością
inteligencji, a prawdziwa bohaterka Rowling siedzi zamknięta w tym lustrze,
stąd to patrzenie sobie w oczy, nie na swoje oczy.
To by wiele wyjaśniało.
które barwą do złudzenia
przypominają kolor czekolady.
*ironiczny śmiech*
Czekaj, do złudzenia i to tylko przypominają kolor, czyli barwa udaje kolor, czyli barwę? To jakaś wyższa filozofia i matematyka, nie rozumiem. I to złoto, wiano świata jest jeszcze połączone z tym idiomem z aŁtoreczkowego „kolor czekolady”? Składam się jak leżak na plaży podczas sztormu ze śmiechu.
Czekaj, do złudzenia i to tylko przypominają kolor, czyli barwa udaje kolor, czyli barwę? To jakaś wyższa filozofia i matematyka, nie rozumiem. I to złoto, wiano świata jest jeszcze połączone z tym idiomem z aŁtoreczkowego „kolor czekolady”? Składam się jak leżak na plaży podczas sztormu ze śmiechu.
AŁtorki, czasem jest jednak
lepiej napisać „brązowe oczy”.
Po chwili odwracam się i
wychodzę z łazienki.
Zaznaczenie odwrócenia się
było koniczne dla pokazania dominacji klono-Hermiony nad tą prawdziwą. Pokazuje
jej plecy i zostawia dramatycznie z tyłu. Albo żeby zapchać miejsce. Albo
pokazać (fałszywą) elokwencję w pisaniu. A może wszystko naraz, you never know.
Idę do swojego pokoju i
kładę się do łóżka.
A zęby??? Będziesz miała
robaki, jadłaś kanapki.
…A nie, zaraz, zapomniałam się przez sposób pisania aŁtorki, że ta Herma ma 17 lat, nie 7.
…A nie, zaraz, zapomniałam się przez sposób pisania aŁtorki, że ta Herma ma 17 lat, nie 7.
Jestem tak przepełniona
różnymi emocjami, że chyba nie uda mi się zasnąć.
Nikt nigdy nie przeżył
odczuwania emocji!
Patrzę na zdjęcie na
mojej szafce nocnej. Jak przystało na czarownicę, zdjęcie jest ruchome.
Z szyku zdania wychodzi, że
zdjęcie jest czarownicą i że jest ruchome, bo tak takowej przystoi.
Przedstawia mnie i moich
przyjaciół śmiejących się z czegoś.
Niestety choroba aŁtoreczkus
pospolitus wymazała wspomnienie o tym, z czego się śmialiśmy.
Moje serce napełnia tęsknota,
ale i radość, bo już jutro ich zobaczę.
Czemu klono-Hermiona czuje
tęsknotę, skoro wie, że jutro się spotkają? To nie jest emocja, którą powinno
się w takiej sytuacji czuć! Zniecierpliwienie? Rozumiem. Niespokojność? Pewnie!
Chęć wyskoczenia przez okno i pobiegnięcia na stację, bo nie możesz się
doczekać? No jasne! Ale tęsknota?
Oczywiście przez całe wakacje
utrzymywaliśmy listowny kontakt, ale to nie to samo, co
zobaczyć ich na żywo. Patrzę najpierw na uśmiechniętą twarz najlepszego
przyjaciela - Harry'ego.
Stawiam pozostałą mi połowę
duszy, że kontakt z tym najlepszym przyjacielem w tym opku będzie znikomy, o
ile w ogóle jakikolwiek.
Jego nazwisko zna każde dziecko (czarodziejów), ale
nigdy nie myślałam o nim jak o kimś sławnym.
Nie miało to oczywiście żadnego związku
z tym, że urodziłam w mugolskiej rodzinie.
Zawsze był dla mnie chłopcem,
którego poznałam w pociągu podczas pierwszej jazdy do Hogwartu, kimś, kto od
razu wydał mi się sympatyczny. Nie to co rudzielec, który siedzi na zdjęciu po
moim drugim boku. Ten od samego początku mnie irytował.
Dlatego z nim chodzę, a kiedy
odszedł chociażby w trakcie poszukiwania horkruksów, byłam zrozpaczona. Och,
jak ja go nienawidzę.
Ron... Od zakończenia
wojny jest moim chłopakiem i bardzo mi na nim zależy, ale przez te wakacje coś
się zmieniło. Jeszcze nie wiem co, ale się dowiem.
Bardzo duża pewność siebie.
Jesteś pewna, że się dowiesz?
A swoją drogą, ja chyba wiem, co się zmieniło. AŁtoreczka zaśmiała się diabelsko i powiedziała ‘zrobię Dramione, chociaż to kompletny crack ship, bo w książce kanonicznie występuje małżeństwo Hermiony z Ronem, ich więź po 19 latach, a nawet ich dzieci, a Hermiona nienawidzi Malfoya od początku sagi, TAK!’ To się zmieniło, Herma.
A swoją drogą, ja chyba wiem, co się zmieniło. AŁtoreczka zaśmiała się diabelsko i powiedziała ‘zrobię Dramione, chociaż to kompletny crack ship, bo w książce kanonicznie występuje małżeństwo Hermiony z Ronem, ich więź po 19 latach, a nawet ich dzieci, a Hermiona nienawidzi Malfoya od początku sagi, TAK!’ To się zmieniło, Herma.
Przecież go kocham... Prawda?
Bardziej Wyzwanie.
Za dużo myślę, (dzisiaj
w programie: czego nigdy nie powiedziałaby Hermiona Granger) oczywiście
że go kocham, i to już od kilku lat. Ja i te moje cholerne poddawanie
wszystkiego w wątpliwość. (koniec reklam, część druga
programu!!) Spoglądam na zegarek, który magicznie pojawił się
na stoliku. Pewnie zdjęcie-czarownica go sprawiła. Jest 2:09.
Ach, ta zawsze diabelska
precyzja aŁtoreczek.
Patrzę znowu na
uśmiechnięte twarze najważniejszych dla mnie osób i czuję, że powoli zasypiam.
Zazdroszczę. Ja bym nie
zasnęła spokojnie, jakby ruszające się zdjęcie-czarownica się na mnie patrzyło.
Swoją drogą, gdzie te emocje, przez które rzekomo miała nie zasnąć?
Swoją drogą, gdzie te emocje, przez które rzekomo miała nie zasnąć?
I tak, cały ten tekst był
napisany ciurkiem. GDZIE WRĄBAŁO AKAPITY?
***********
***********
(recenzentka tonie w
gwiazdkach)
Budzę się zdecydowanie za
szybko. Mam wrażenie, że odpłynęłam zaledwie na kilka minut.
To skutek zasypiania o tak
późnej porze, ale patrząc na to, ile razy Hermiona uczyła się po nocach, nie
rozumiem, czemu nad tym kontempluje. A w ogóle to polecam na to kawę. Albo
jogurt truskawkowy. Wiem, to dziwne, ale on pomaga. *głos doświadczenia*
Moja mama puka do drzwi.
Dobrze, że twoja. To zawsze
mogli być kosmici. Albo tentacle z japońskich hentajców.
- Skarbie, czas wstawać! Chyba
nie chcesz się spóźnić?
- Nie mamo, już wstaję. Po ogarnięciu się staję przed lustrem i najpierw prostuję włosy, (chociaż w „Czarze Ognia” zrobiłam to raz, i powiedziałam, że za dużo z tym zachodu) a potem zaplatam je w warkocz. Dzisiaj znowu zobaczę się z Ronem, więc chcę wyglądać ładniej niż zwykle. Robię lekki makijaż (co robi?? Ja z tym klonem tylko żartowałam!) i odwracam do szafy, żeby wybrać ciuchy.
- Nie mamo, już wstaję. Po ogarnięciu się staję przed lustrem i najpierw prostuję włosy, (chociaż w „Czarze Ognia” zrobiłam to raz, i powiedziałam, że za dużo z tym zachodu) a potem zaplatam je w warkocz. Dzisiaj znowu zobaczę się z Ronem, więc chcę wyglądać ładniej niż zwykle. Robię lekki makijaż (co robi?? Ja z tym klonem tylko żartowałam!) i odwracam do szafy, żeby wybrać ciuchy.
Swoją drogą, to miłe, że
Hermiona przemyślała swoje wczorajsze zachowanie i postanawia powiedzieć mamie
ze szczegółami, co robi. I to jeszcze w czasie teraźniejszym. To poruszające.
- I CO JA MAM NA SIEBIE
ZAŁOŻYĆ?! - krzyczę zdenerwowana.
Po pierwsze; co?? XDD
Po drugie; nie do końca
rozumiem, co tu się dzieje i czy Hermiona przechodzi przemianę w Karkata z
Homestucka, że krzyczy caps lockiem, ani dlaczego zachowuje się jak pierwsza
lepsza głupia pinda, ale interesuje mnie jedno. Kto ją podmienił? Bo nawet klon
Hermiony nie byłby w stanie czegoś takiego wykrztusić.
Po trzecie; kto to w ogóle
mówi?? Poprzednią wypowiedź artykuuje Hermiona, a tu jest bezsprzecznie budowa
dialogu, czyli gdzieś jest druga osoba. Czy to mama Hermiony, posiadająca
większą rolę niż zakładałam? (może okaże się, że mama Hermiony była dziewiątym
horkruksem??) Może mają wspólną szafę w pokoju Hermy i jej mama krzyknęła w
desperacji, że nie ma w co się ubrać, co by wyjaśniało bardzo wiele, patrząc na
to, że naszej uroczej bohaterki w rzeczywistości we wsioka nie obchodzą
ubrania. Dlatego krzyknęła zdenerwowana. No i chciała się ubrać. Zagadka
rozwiązana.
Po kilkunastu minutach (ilu??
kto tyle wybiera ubrania??) w końcu wybieram luźną, białą
bluzkę z rękawami na 3/4 i lekkim dekoltem. W końcu jestem pełnoletnia, dość
życia jak dziecko i chodzenia w luźnych sweterkach.
Jestem pewna, że Rowlingowska
Hermiona z taką samą łatwością porzuciła swój styl, z jakim ją widzieliśmy w
książkach przez siedem lat.
Poza tym, jokes on you,
aŁtorko i Hermiono, i tak będziesz musiała się przebrać w pociągu.
Do tego zakładam ulubione jasne
jeansy i białe buty na lekkim obcasie.
Jeju, to ewolucje co do
szczegółowości ubioru niczym opisy przyrody u Sienkiewicza, istna męka. To
maturzyści powinni mieć to opko do rozbioru, a nie ja.
Przyglądam się sobie i
podoba mi się to, co widzę. Biorę do ręki różdżkę i wypowiadam zaklęcie. Mój
kufer unosi się w powietrze, a ja powoli i niespieaznie
Moment, jak?
(zakładam, że miało być
niespiesznie, ale to nadal sin, bo ‘powoli’ i ‘niespiesznie’ to
to samo)
podchodzę do drzwi wyjściowych.
Okej, ale gdzie zejście po
schodach? Dowiedzieliśmy się wcześniej, że jej pokój jest na piętrze. Czy
zaszło coś takiego jak ten bug z przenikaniem przez podłogę w Simsach?
Tata stoi już przy drzwiach.
Tato! Ty istniejesz! I
czekasz na mnie jak na pierdoloną księżniczkę, bo gdybyś wykazywał przejawy
człowieczeństwa i robił coś innego, byłoby za mało bohaterkocentrycznie!
Ktoś się założy, że tato nic
nie powie?
Żegnam się z mamą i kilka minut
później jadę już naszym samochodem na dworzec Kings Cross.
Okej, tylko wszystko
wskazuje, że jesteś sama w tym samochodzie, a chwilę wcześniej tata stał przy
drzwiach, logicznym więc, że jedzie z tobą, zwłaszcza, że pojawia się na chwilę
na stacji.
Kładę z pomocą taty kufer na
wózku,
Którego pakowania do
samochodu nie było, zakładam więc, że leciał całą drogę za samochodem, strasząc
niewinnych mugoli.
Zakładam też, że akcja dzieje
si od tego momentu w samochodzie, bo wsiedli do niego, ale już nie wysiedli.
obejmuję go na pożegnanie i
proszę, żeby ucałował mamę.
Chociaż sama robiłam to
niedawno.
Idę z wózkiem i po chwili
wjeżdżam w barierkę między 9 a 10 peronem. Oglądam się i widzę spore zamieszanie.
Skoro sama się oglądasz, to
czy znaczy to, że na twoim lekko ukazanym dekolcie jest jakieś powstanie czy
inny pulpet logiczny?
Niektórzy jadą do Hogwartu po
raz pierwszy. Trochę im zazdroszczę. Też chciałabym przeżyć to jeszcze raz.
Strach i niepewność, jaka
będzie nowa szkoła? Łał, to już masochizm.
Po chwili zauważam znajomą
twarz otoczoną burzą rudych włosów.
Radzę udać się do lekarza;
tobie, skoro widzisz twarze z burzą dookoła, albo osobie waiting-to-happen,
skoro ma burzę wokół twarzy.
- Ginny!!! - wołam. - Ginny,
tutaj!
Słowa za sprawą trzeciego
prawa aŁtoreczkowego dotarły do Ginny, mimo iż dziewczyny znajdowały się na
gwarnej stacji z mnóstwem dzieciaków.
- Hermiona! Jak ja cię dawno
nie widziałam! Jak ci minęły wakacje, kochana?!
*kochana?!.exe*
- Szczerze? Odkąd nie ma wśród
żywych Voldemorta czuję się jak na jednych, wielkich wakacjach.
Czy Hermiona miała nowotwór
mózgu na śniadanie? Nie minął więcej niż rok od czasu kiedy jej przyjaciele
masowo zginęli.
Te słowa wywołały u niej napad
śmiechu.
Okej, dobra, obydwie miał na
śniadanie nowotwór mózgu i właśnie symfonicznie go wyrzygały na ziemię. Brat
Ginny umarł w bitwie o Hogwart.
- Ja z wami nie mogę, normalnie
powtórzyłaś słowa Harry ego. A tak na serio? I jak stoją sprawy między tobą a
moim wkurzającym starszym braciszkiem?
There we go again; hejcenie
Rona we wszelkich fikach-mikach stało się już niemalże tradycją. Czy coś mnie
ominęło, czy coś się stało w fandomie?
- Serio, wakacje
minęły mi świetnie, tylko strasznie się za wami wszystkimi stęskniłam! A co do
Rona, to też w porządku. - Szkoda, że nie przyjechałaś na wakacje. Byłam we
własnym domu JEDYNĄ DZIEWCZYNĄ nie licząc matki - wyżaliła się.
Serio, ile one mają tu lat.
Herma jest podobno dojrzała, przez dekolt, ale to wygląda jak zabawa w
przedszkolu.
- Wiesz, że chciałam
przyjechać, ale stęskniłam się za rodzicami. Poza tym, jak ci mówiłam
wcześniej, po szkole zamierzam się wyprowadzić i będę ich rzadziej widywać,
więc teraz chciałam trochę z nimi posiedzieć.
Dlatego po kolacji
spierdoliłam do mojego pokoju, ihihihi.
- Wiem, wiem...
Niespodziewanie ktoś zasłonił
mi oczy rękami. Przy swoim uchu poczułam cieplejsze powietrze i usłyszałam
słowa :
- Zgadnij kto...?
TO NA PEWNO HISZPAŃSKA
INKWIZYCJA.
-Ron!!!
Odwróciłam się a on mnie objął
i pocałował. Smakuje czekoladą, którą pewnie niedawno jadł. W tym momencie
jestem pewna swoich uczuć.
Co, do czekolady? To na pewno
przez czekoladę, to nie Ron, to czekolada, tak?
- Widziałeś Harry'ego? -
zapytałam, gdy już się od niego odsunęłam.
- Tak, miał nam zająć przedział
w pociągu. Chodźmy, pewnie już czeka.
Nierozłączni przyjaciele,
którzy nie widzieli się całe wakacje, rozdzielają się dla pseudo-fabuły cliché.
Jak nic zaraz się wydarzy coś ważnego, a aŁtoreczka nie chciała dawać tam
Harry’ego, bo jeszcze by przeszkadzał i pałętał pod nogami.
Złapał mnie za rękę i zaciągnął
do ekspeesu (czego??) Hogwart. Zaczęliśmy
manewrować między innymi uczniami w poszukiwaniu znajomej ciemnej czupryny.
Była to przygoda porównywalna
akcją i trudnością z tą Drużyny Pierścienia, byliśmy jednak niezłomni, aby
odnaleźć artefakt Czarnej Czupryny.
W tłumie ktoś mnie popchnął, a
ja pod wpływem nagłego uderzenia puściłam dłoń Rona i potknęłam się, wpadając
na kogoś.
*zduszony śmiech*
Co tu się właśnie stało? XDD
Ktoś cię popchnął, i potem chyba ten sam Ktoś był na twojej drodze jak orłowałaś ku podłodze po puszczeniu ręki Rona przez uderzenie, chociaż normalna ludzka reakcja, to zaciśnięcie uścisku, a nie rozluźnianie go w takiej sytuacji. Czysto abstrakcyjnej.
Ktoś cię popchnął, i potem chyba ten sam Ktoś był na twojej drodze jak orłowałaś ku podłodze po puszczeniu ręki Rona przez uderzenie, chociaż normalna ludzka reakcja, to zaciśnięcie uścisku, a nie rozluźnianie go w takiej sytuacji. Czysto abstrakcyjnej.
-Co jest...?!
No właśnie, ja też powoli się
gubię.
Wpadłam w czyjeś ramiona, które
bezwiednie złapały mnie podczas upadku.
Bezwiednie, bezwonnie,
niewidocznie.
Powoli otworzyłam oczy i
spojrzałam w znienawidzoną twarz.
- MALFOY?!?! CO TY TU DO
CHOLERY ROBISZ?!
- Jadę do szkoły, ty tępa
kurwo, a co innego miałbym tu robić? A w ogóle, kiedy pofarbowałaś włosy na
blond? – parsknął Draco z właściwą mu złośliwością.
A o ile dobrze pamiętam,
Malfoy chodził do siódmej klasy, kiedy nasze Golden Trio hasało sobie po lasach
i szukało horkruksów. Więc… po co wraca?
- Szukam przedziału, Granger. -
Spojrzał na mnie spod rzęs stalowoszarymi oczami, z nutą rozbawienia.
Skąd to rozbawienie?
Z tej odległości widzę
delikatny zarost na jego brodzie. Muszę przyznać, że wyprzystojniał. ZARAZ, CO?!
No właśnie też nie wiem,
Herma.
A poza tym, nie miałaś być
pewna swoich uczuć co do czekolady?
- A ty widzę starasz się
pokazać, jak bardzo na mnie lecisz?
*westchnienie rezygnacji*
- Chciałbyś, fretko -
powiedziałam, stając na własnych nogach.
Hermiona postanawia
przytoczyć incydent sprzed niecałych czterech lat akurat w tym momencie.
Po chwili poczułam za sobą
obecność swojego chłopaka.
…Powiedziałabym coś, ale to
by było niestosowne.
Albo co mi tam.
Dobrze, że nie czegoś innego należącego do twojego chłopaka nie poczułaś za sobą.
Albo co mi tam.
Dobrze, że nie czegoś innego należącego do twojego chłopaka nie poczułaś za sobą.
A poza tym, czy Hermiona
stała się mentalistką? Czuje za sobą ludzi?
Odwróciłam się do niego i, chcąc
zapobiec rozlewowi krwi, zaciągnęła go (kto???
kto to zrobił???) do pierwszego lepszego, jeszcze pustego przedziału.
…Który szczęśliwie
znajdował się tuż obok. Otaczający ich tłum również postanowił się ewakuować,
bo wjechała pierwsza scena szipu, no halo, trzeba im zrobić miejsce.
Tak jak podejrzewałam, jego
wzrok pałał rządzą mordu. (To na pewno nie był mój
wzrok?)
Aaah, niego, go, jego.
Wszystkie sensowne synonimy jak rudowłosy, chłopak, Wesley czy Ron pojechały na
urlop na Hałaje.
- Ron, uspokój się.
Właśnie, Ron. Mnie też ręce
świerzbią, ale wytrzymamy do końca. Jeszcze tylko osiem linijek.
- Co ten dupek sobie wyobraża?! (‘a dollar to the swear jar, kid!’ A
poza tym Ron ma problem z gniewem i wykształca przy tym drugą, bipolarną
osobowość, no albo wszyscy tutaj to klony, a Rowling płacze, wybierając trumnę) NIE
DOŚĆ, ŻE WRACA TU PO TYM WSZYSTKIM, JAKBY NIC SIĘ NIE STAŁO, TO JESZCZE ZNOWU
CIĘ OBRAŻA.
Discount Caps Lock cliché.
‘To wszystko’ jest zbyt
przytłaczające i zbyt długie do opisania dla aŁtorki.
Poza tym coś ci się
pomieszało, Wesley, to ona go obraziła, -10 punktów dla Gryffindoru za bycie
tępym.
- Tak właściwie mnie nie
obraził, tylko rzucił kąśliwą uwagę. -
powiedziałam, przypominając sobie znikąd
i powiązany z niczym, o czym teraz mówię chwyt
pewnych, silnych ramion............. WYSTARCZY
HERMIONO!!!
Właśnie, wystarczy, aŁtorko.
(Zwłaszcza wykrzykników)
- Za samą tą (tę) uwagę
powinien dostać w mordę!
- RON! ZAPANUJ NAD EMOCJAMI! (*opanuj
emocje) JESZCZE NIE ZACZĄŁ SIĘ ROK
SZKOLNY NIE ZACZĄŁ A TY
JUŻ CHCESZ ŁAMAĆ REGULAMIN!!!
Kobieto, ibuprom i podpaski.
Albo tampony, skoro już jesteś taka dojrzała.
Spojrzał na mnie z lekkim
przestrachem i postanowił się najwyraźniej uciszyć.
Od kiedy faceci boją się
lasek drących japę? Czy nie baliby się wtedy każdej kobiety?
Nie no, żartuję, to oczywiste, że przestraszył się nagłych zmian w charakterze Hermy, które zaszły w lato.
Nie no, żartuję, to oczywiste, że przestraszył się nagłych zmian w charakterze Hermy, które zaszły w lato.
- Chodź, znajdziemy Harry' ego.
Poszukiwania artefaktu
Czarnej Czupryny przedłużały się, powodując powstanie rozległej spacji po
apostrofie.
Po kilku minutach znaleźliśmy
odpowiedni przedział i przywitaliśmy się z Harry'm, a pociąg ruszył ze stacji.
Po pierwsze, apostrof
stawiamy zazwyczaj kiedy występuje przed –ego samogłoska, jak w ‘Nevery-ego’,
bo spotykają się dwie samogłoski. W ‘Harrym’ nie ma takiego dylematu, apostrof
jest więc zbędny.
Po drugie, ‘się’ również jest
zbędne, ponieważ wyliczamy czynności.
Po trzecie, widzę, że Harry
jest niemową. Albo aŁtorka uznała, że rozmowa z główną kanoniczną postacią nie
jest warta opisywania/ zobaczyła metę i powiedziała sobie ‘meeh, nie chce mi
się opisywać konwersacji mogących zmniejszyć spłaszczenie postaci’.
Zaczyna się kolejny, ciężki rok
- pomyślałam w zadumie.
*wzdych*
To recenzowanie było tak
trudne, jak rodzenie arbuza przez odbyt. Nie wiem, kim jest ta dziewcz- yyy,
kobieta i dlaczego podaje się za Hermionę Granger. Nie wiem, czemu Malchuj wraca
do Hogwartu, może na jakiś wyimaginowany ósmy rok, ani co robią tu Harry i Ron,
skoro Rowling potwierdzała, że tylko Hermiona wróciła do szkoły zaliczyć siódmą
klasę. Chyba dla towarzystwa, a Harry tylko w przypowieściach ludowych, bo na
oczy go nie widzieliśmy.
Czytanie tego jest męczące i
nielogiczne. Zalecam zatrudnienie bety do sprawdzania prac oraz zaprzestanie
ewolucji opisowych i omijania ważniejszych wątków fabularnych, jak rodzice,
podróż i powitanie z najlepszym przyjacielem. *podbija pieczątkę na recepcie*
Fraza: Drużyna
Czarnej Czupryny i Oko Malfona
Ocena: 3/10
Ocena: 3/10
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz