Recenzja by Ucoa
Eh XDDDDDDDDDDDD
Wy jeszcze nie wiecie. Ale zaraz będziecie wiedzieć. Bo pewnie nie wiecie. Ale ja wam powiem.
Ktoś wysłał ałtoreczce moją recenzję i dostałam nawet dedykację na początku rozdziału XDDDD
Słuchajcie, takich cudów na kiju to ja jeszcze nie słyszałam, co nie
Nie wiem, o co jej chodziło, ale było coś z tym, no
Z tym, że hejcę tylko i nie robię konstruktywnej krytyki.
No tak, tylko że ja ci dobrego stylu nie skonstruuje z tej krytyki. Ja ci tylko daję plan budowy, a co ty z nim zrobisz, to twoja sprawa. Ty postanowiłaś nazwać plan hejtem i wyrzucić go do kosza.
Jeżeli planujesz na mnie syczeć za czytanie i recenzowanie tego, jak mi się nie podoba, to oświecę cię, że mogę robić w internecie co chcę, o ile nie łamie to prawa. A to nie łamie.
Rozdział 3, dział 3, artykuł 29, prawo cytatu.
Wolno przytaczać w utworach stanowiących samoistną całość urywki rozpowszechnionych utworów oraz rozpowszechnione utwory plastyczne, utwory fotograficzne lub drobne utwory w całości, w zakresie uzasadnionym celami cytatu, takimi jak wyjaśnianie, polemika, analiza krytyczna lub naukowa, nauczanie lub prawami gatunku twórczości.
Dobra, bo robię mur berliński tekstu, zaraz będzie dłuższy niż ten rozdział co go chcę ocenić XDDD
Ogólnie będzie-
*pukes*
--będzie ciekawie no. Zapraszam.
Wy jeszcze nie wiecie. Ale zaraz będziecie wiedzieć. Bo pewnie nie wiecie. Ale ja wam powiem.
Ktoś wysłał ałtoreczce moją recenzję i dostałam nawet dedykację na początku rozdziału XDDDD
Słuchajcie, takich cudów na kiju to ja jeszcze nie słyszałam, co nie
Nie wiem, o co jej chodziło, ale było coś z tym, no
Z tym, że hejcę tylko i nie robię konstruktywnej krytyki.
No tak, tylko że ja ci dobrego stylu nie skonstruuje z tej krytyki. Ja ci tylko daję plan budowy, a co ty z nim zrobisz, to twoja sprawa. Ty postanowiłaś nazwać plan hejtem i wyrzucić go do kosza.
Jeżeli planujesz na mnie syczeć za czytanie i recenzowanie tego, jak mi się nie podoba, to oświecę cię, że mogę robić w internecie co chcę, o ile nie łamie to prawa. A to nie łamie.
Rozdział 3, dział 3, artykuł 29, prawo cytatu.
Wolno przytaczać w utworach stanowiących samoistną całość urywki rozpowszechnionych utworów oraz rozpowszechnione utwory plastyczne, utwory fotograficzne lub drobne utwory w całości, w zakresie uzasadnionym celami cytatu, takimi jak wyjaśnianie, polemika, analiza krytyczna lub naukowa, nauczanie lub prawami gatunku twórczości.
Dobra, bo robię mur berliński tekstu, zaraz będzie dłuższy niż ten rozdział co go chcę ocenić XDDD
Ogólnie będzie-
*pukes*
--będzie ciekawie no. Zapraszam.
Wychodzę na chłodne powietrze zapatrzona w oddaloną panoramę
zamku.
Ktoś ją zapatrzył w panoramę, to brzmi jak wielki
comeback Bazyliszka.


Tak długo mnie tu nie było - pomyślałam z uśmiechem.
Zaledwie dwa miesiące!! Jezu no szmat czasu, zaraz pójdę
wytulić wszystkich, taka ze mnie dobra i stęskniona uczennica.
Ja to bym pomyślała o bitwie, co to tu była, tak btw.
Ja to bym pomyślała o bitwie, co to tu była, tak btw.
Harry i Ron pojechali wcześniej, ja jestem prefektem
naczelnym i muszę zająć się pierwszorocznymi. Spoglądam na lśniącą odznakę
prefekta i bez namysłu idę w stronę znajomej sylwetki półolbrzyma.
Sterowali mną kosmici (ałtorka), dlatego szłam bez
namysłu .To prawie jak oddychanie.
- Pirszoroczni do mnie!!!
Więcej tych wykrzykników!
- Cześć Hagridzie!
Elo, mordo.
- Hermiona!!!
Wincyj mówię!!!!
Nagle znalazłam się w kudłatym uścisku przyjaciela.
Czy Hagrid ma futro?
Po chwili zajęliśmy
się pracą.
Jaką pracą? Mówisz to tak, jakbyś co najmniej przewodziła
wprowadzaniu ludzi do komory gazowej w Auschwitz, a nie prowadziła grupkę (jak
się zaraz okaże mniejszą niż typowa klasa czy oddział przedszkolny) jedenastolatków do
łódek.
Zdziwiło mnie to, że jestem tam jedynym prefektem, a miało
być nas przecież dwóch. Ron zrezygnował, a potem znowu złożył papiery o
przyjęcie go do szkoły (pod moją namową).
Musiał być wniebowzięty jak Jan Paweł II.
Przyjęli go, ale odznaki prefekta nie odzyskał. Ciekawi mnie
tylko jedno: kto go zastąpi?
A mnie ciekawi, dlaczego nie dostał odznaki z powrotem.
To nie jest erpeg, że kasujesz swoje konto i tracisz levele, McGonnagal go
dalej pamięta, bo strzelam, że to dyrektor mianuje prefektów.
Płynę z Hagridem jako ostatnia wrócił sie (sie-sie-sie sie
wie) po mnie, bo wiedział, że nie
mam tyle siły, żeby sama przepłynąć przez jezioro).
Ale nie, nie rozumiem, co ty, to jezioro to wpław byś
miała przepływać?
Poza tym, zrobiłam research i w jednej łódce mieszczą się 4 dzieciaki. Potem okazuje się, że jest ich 19. Jest dodatkowo Hermiona i Hagrid, który jest bardziej dwoma osobami niż jedną. Gdyby Hermiona była Hermioną, a nie jakąś pustą pałką z lustra, jak ustaliśmy w poprzedniej części, i robiła coś więcej niż enigmatycznie zajmowała się „pracą”, przeliczyłaby dzieci i ulokowała po trzy w jednej łódce. Zostałoby jedno płynące z nią i Hagridem. Ale nie jest ona Hermioną i to zbyt logiczne.
Poza tym, zrobiłam research i w jednej łódce mieszczą się 4 dzieciaki. Potem okazuje się, że jest ich 19. Jest dodatkowo Hermiona i Hagrid, który jest bardziej dwoma osobami niż jedną. Gdyby Hermiona była Hermioną, a nie jakąś pustą pałką z lustra, jak ustaliśmy w poprzedniej części, i robiła coś więcej niż enigmatycznie zajmowała się „pracą”, przeliczyłaby dzieci i ulokowała po trzy w jednej łódce. Zostałoby jedno płynące z nią i Hagridem. Ale nie jest ona Hermioną i to zbyt logiczne.
W końcu dopływamy do brzegu. Odwracam się i szybko mu
dziękuję, (jak się komuś szybko dziękuje?? „dziękihagridjużlecępaelogitarażegnaj”???) a po chwili odwracam się i biegnę do Wielkiej
Sali. Jestem już trochę głodna i nie chcę się spóźnić na uroczystą kolację.
Docieram tam chwilę przed ceremonią przydziału. Nasz dom zyskał 7 nowych,
Ravenclaw 4, Hufflepuff 3 a Slytherin 5.
Okej, ale przecież to zawsze było po dwadzieścia nowych
osób do każdego domu??? Wszystkie osoby, które na przykład należały do Gwardii
Dumbledora były większościowo z jednego roku i było ich dosyć sporo. A skoro
ałtorka nie musi wymyślać person dla nowych osób—nie rozumiem, dlaczego nie dać
większej, bardziej realnej liczby nowych uczniów?
Za
każdym razem, gdy ktoś trafiał do tego ostatniego, spoglądałam na ich stół po
drugiej stronie sali. Śmiali się i żartowali jak wszyscy, ale od nich unosiła
się aura wrogości.
Dlaczego? Nigdy się nie dowiemy. I w ogóle w składni tego
zdania coś jest ewidentnie nie tak, ale nie wiem jeszcze co. Wiem, że to
dotyczy tego ‘od nich’. Możliwe, że jest źle ulokowane, ale jest późno i nie
jestem w stanie wyegzekwować, gdzie powinno być.
Po chwili przyłapałam się na tym, że szukam platynowych
blond włosów (platynowe
blondy włosów to ostatni wrzask zrozpaczonej mody) pewnej irytującej fretki... CO SIĘ ZE MNĄ
DZIEJE?! CHYBA UPADŁAM NA GŁOWĘ!!! MUSZĘ SIĘ WYBRNĄĆ DO PANI POMFREY!!!!
NIE KRZYCZŻE!!!!!
To jest okropne. Przepraszam, ale to naprawdę straszne.
Czy w jakiejkolwiek książce w narracji użyto capslocka? Czuję swój upadek,
przepraszam.
Po kolacji czekałam przy drzwiach na profesor McGonnagal,
teraz już panią dyrektor. Przez chwilę posmutniałam na wspomnienie o jej poprzedniku...
Dumbledore...
Tak dobrze go znałam… Był mi jak brat…
Otrząsnęłam się ze smutnych wspomnień i przywitałam
dyrektorkę.
Ponieważ smutne rzeczy w tym paradoksalnym świecie to
temat taboo.
- Dobry wieczór, profesor McGonagall.
- Witaj, Hermiono. Cieszę się, że mimo wszystko (wbrew wszystkiemu) widzę ciebie,
Harry'ego i Rona ponownie.
Dlaczego? W sensie, rozumiem dlaczego McGonnagal może
żywić sympatię do uczniów, ale nigdy nie zwracała się do nich i o nich po
imieniu ani nie zachowywała tak poufale. Ją też wymienili? Ech, te nowsze
modele.
- My też cieszymy się, że możemy tu spędzić jeszcze jeden
rok.
Zwłaszcza zmuszony przez ciebie Ron. On musi być
wdzięczny niebiosom za ponadprogramowy, ósmy rok w szkole.
- Dobrze, nie owijajmy w bawełnę.
Pierwsza się na ten temat odezwałaś!
Poza tym nikt nie prowadzi tak rozmowy. Jeżeli już
dyrektorka zdecydowałaby się na rozmowę z Hermioną, to jako normalny człowiek
by ją kontynuowała, a nie urywała, żeby pchnąć do przodu embrion fabuły.
Zaprowadzę cię teraz
do pokoju prefektów naczelnych. Haslo brzmi : trufle.
I mogłam ci to w ogóle przekazać listownie jak normalna
czarownica, ale… mi się nie chciało.
Zaraz.
Pokój prefektów??? Czymże jest ten nowy wątek?
Zaprowadziła mnie na szóste piętro i otworzyła przejście w
odpowiednim miejscu, wypowiadając hasło.
Dlaczego powiedziała jej hasło w Wielkiej Sali, skoro i
tak z nią tu szła?
Poza tym, prefekci odprowadzają chyba dom do dormitorium,
o ile dobrze pamiętam.
Obróciłam się jeszcze i zadałam nurtujące mnie pytanie.
- Pani profesor, dlaczego jestem tu jedynym prefektem
naczelnym?
Jesteś aż taka zdolna. Przez chwilę rozważaliśmy przyznanie
ci posady dyrektora Hogwartu i ministra magii, ale to byłby za duży rozgłos i
merysuizm nawet jak na ałtorkę. Ponieważ poprzednia osoba zrezygnowała (a potem wróciła), musieliśmy wybrać zastępcę. Dopiero dzisiaj się
dowiedział (dlaczego dopiero dzisiaj? sooowy!!!), ale wie wszystko i powienien już być w środku.
Kto? Co? Czym jest ‘powienien’?
Każda normalna osoba nie zgłosiłaby ponownie odznaki dla
kogoś, kto zmienił zdanie i jednak wraca. Tak.
Nie powiem, zaskoczyło mnie to.
Oj, mnie też.
A jeszcze bardziej
zaskoczyło mnie jej spojrzenie. Jakby... współczujące?
Lol.


Sama go wybrałaś, Minewra, nadążaj za programem. Nie ma
stronnictwa i sympatyzowania czytelnikow i Hermie.
Otrząsnęłam się z
ponurych myśli (gdzie?
jakich? na stos ją!), pożegnałam się i weszłam do środka. Nawet nie
zwróciłam uwagi na wystrój, bo osoba stojąca centralnie przede mną pochłonęła
całą moją uwagę.
Osoba stała nieruchomo, zamrożona w miejscu i czasie aż
do pojawienia się bohaterki. Taki tam NPC z questem.
- MALFOY?!?!?!
?!?!?!!!!?!
Czemu Malfoy już tu jest? Jak się tu znalazł? Z pociągu
się nie aportował do szkoły; są zabezpieczenia. I czemu nie był na kolacji?
Tyle pytań!
Okej. To naprawdę głupie i męczące. Powiem tak; zabrałam
się za coś dłuższego, ale jak ałtoreczka poświęciła mi swój czas, to
podświadomość mi warknęła, że nie będę jej dłużna.
Tak naprawdę nie chce mi się nawet tego podsumowywać, zaraz jest północ, a ja pierdzielę się z—uhh, tym. Na pewno jest gorzej niż wcześniej , bo krócej i jakoś tak niezręcznie i pospiesznie jak z Gdańska do Warszawy. Wiec no, mam nadzieję, że się podobało??
Tak naprawdę nie chce mi się nawet tego podsumowywać, zaraz jest północ, a ja pierdzielę się z—uhh, tym. Na pewno jest gorzej niż wcześniej , bo krócej i jakoś tak niezręcznie i pospiesznie jak z Gdańska do Warszawy. Wiec no, mam nadzieję, że się podobało??
Fraza: Make Hogwart Great Again with your new husband - Malfoy, Hermione
Ocena: 2/10
Źródło: https://www.wattpad.com/382141372-dramione-cienka-granica-rozdzia%C5%82-1