wtorek, 20 czerwca 2017

Papa John imituje Miley Cyrus i wychowuje patologię - Zostaw go (mnie.nas) w spokoju [RCS (RadioactiveCs)]

Recenzja by Ucoa
Mam perełkę znalezioną  na przeszukiwaniu czeluści polskiego ao3 (ew). Miłej lektury, krótkie to, 200-słownicowiec, no. Pozwalam sobie na nadużycie gifów, w końcu SPN , nie? Tradycja musi trwać.
Mijała trzecia, gdy Deana obudził huk drzwi wejściowych. Poderwał się z łóżka akurat w momencie, w którym do ich sypialni wtoczył się zalany w sztok John.
Osz cholera, mam przed oczami Papę Winchestera toczącego się jak kula przez framugę drzwi.

Niesamowity obraz. Dziękuję, idę się porzygać.
— Sammy… — wybełkotał mężczyzna, przytrzymując się framugi, a potem próbując wejść głębiej.
Ohoho, zaczynamy z grubej rury.
Wchodzi głębiej.
— Tat… tata pokaże ci jak być dobrą omegą. — Dean złapał go za fraki, zanim ten się przewrócił, przy okazji skutecznie blokując mu drogę do młodszego brata.
Za fraki, to polskie opko z ao3 czy XIX-wieczna nowela?
W ogóle tak niezręcznie to jest napisane. Tak, Dean przytrzymał ojca , żeby ten się nie przewrócił, a tak przy okazji jeszcze mu zablokował drogę???
— Daj mu spokój — syknął Dean, wypychając go za drzwi, a przynajmniej próbując.

Dean bardzo dużo próbuje, ale no, chęci się liczą, nie?
— Odsuń się.
— Nie wolisz mnie? — wypalił Dean, chwytając się ostatniej deski ratunku.
Raczej brzytwy, jak to ma go uratować, lol.  Jak już to rzucił ostatnim argumentem, a nie jakieś polimaty.
— Ja… Już umiem co nieco?
Co nieco, ja nie mogę, nie dam rady XDD
 On jest jeszcze dzieciakiem, nic nie potrafi, nie będziesz zadowolony! — wykrztusił znowu.
Nie doceniasz brata, będzie mu smutno.
I choć zwróciło to uwagę Johna, nie wystarczyło całkowicie. — Ja mam jej oczy.
Ukradłeś je i je przehandlujesz! Wspaniały pomysł, wyśle cię do psychiatryka i będziesz wolny! 

 [ta duża przerwa tu była, nie zrobiłam jej]

Rano Deana obudziła szklanka wody wylana na twarz.

— Wstawaj.
— Daj mi spokój, Sammy — odparł, ukrywając mokrą głowę pod poduszką.
Przez moment myślałam po zachowaniu i tekście, że to John, a tu proszę.
Szkoda, że tej szklanki nie miał jak dom im płonął, shame on you, on your family and on your cow.
— Mam urodziny, obiecałeś, że spędzimy je jak będę chciał. Nie możesz spać.
NIE MOŻESZ SPAĆ, ZABRANIAM CI, NIGDY JUŻ MA NIE SPAĆ.
Jezu, to takie ooc, to mnie boli.
NIE, JA WIEM, TO JEDNO Z TYCH AU GDZIE SAM MIESZKA W PIEKLE I W OGÓLE, TO JEST PODMIENIEC JAK HERMIONA Z CIENKIEJ GRANICY ( w ogóle autoreczka usunęła chyba konto?? Ale z moich źródeł nie przeze mnie, więc okej uwu)
— Nie możesz dać mi chociaż chwili spokoju?— warknął Dean.
Wrrr. Koparki, armagedon.
— Trzeba było w nocy spać, a nie.
A nie--- co? Kończ zdania, pała.
A nie, zaraz, Dean ją wziął za ciebie.
…Pójdę do piekła.
— Nic nie wiesz, gówniarzu — warknął ostatni raz, ale wyszedł z łóżka i poszedł pod prysznic.
Jaka patologiczna rodzina, jezu drogi.
— Śmiesznie chodzisz.


Sam, czemu to miało służyć, nawet sześciolatki nie zadają takich pytań, a ty masz 10 lat.
— Wydaje ci się — odparł zza drzwi, gdzie próbował doprowadzić się do porządku, by móc godnie świętować dziesiąte urodziny brata.
Próbował, nie udało mu się. Koniec. Oopsies.
Fraza: I came in like a wrecking ball
Ocena: 4/10
https://archiveofourown.org/works/10805496

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz