czwartek, 27 kwietnia 2017

Uczucia do czekolady, zdjęcie-czarownica i poszukiwanie artefaktu Czarnej Czupryny - Dramione, Cienka Granica cz.1 [jules0811]

Recenzja by Ucoa

Stoję w swoim pokoju
Jeżu, dobrze, że w swoim, nie w czyimś. porwania to taki częsty i nienormalny temat w opkach. Swoją drogą narracja pierwszoosobowa teraźniejsza podpowiada mi o niewybredności ałtoreczki co do stylu pisania. I o tym, że to będzie cholernie trudne i męczące do czytania.
przed kufrem i jeszcze raz sprawdzam, czy na pewno wszystko spakowałam. Już jutro pierwszy września, tak bardzo upragniony przeze mnie dzień od ostatnich kilku miesięcy. (lipiec i sierpień się sklonowały, stąd ta przerwa na tyle długa, aby nazwać ją ‘parę miesięcy’) Za kilka godzin wsiądę do pociągu jadącego do Hogwartu, gdzie moje życie znów wywróci się do góry nogami.
W pociągu, znaczy się?
Tym razem chcę, aby wszystko dobrze się ułożyło. Tak długo czekałam na to, aż moje życie zapełni się upragnionym spokojem, ale teraz gdy tak się stało...
Życie musi być bardzo ważną postacią, bo zostało nadmienione dwa razy z imienia w zakresie trzech zdań.
powrót do lat spędzonych z przyjaciółmi, pełnych przygód i wrażeń...
Ała, mała litera. I powódź wielokropków, dławię się.
Chyba jeszcze kiedyś za tym zatęsknię, ale na razie nie ma ku temu powodów.
To po cholerę to roztrząsasz, Herma? Ty mądra miałaś podobno być, ale aŁtoreczka chyba zafundowała ci farbowanie na blond. Wtedy moje najszczersze kondolencje.
Przynajmniej nie było nudno, choć teraz nuda jest jak najbardziej mile widziana. Zchodzę na dół (ała, ja też zchodzę, ale na zawał) na kolację i pomagam mamie nakryć do stołu. Jem szybko kanapki i wracam na górę.
Akcje te trwały parę minut, nie ma więc sensu ich opisywać. Mama natomiast została ustawiona na tryb aŁtoreczkowy, jest więc wyciętą z papieru sylwetką na tle robiącą śniadania i kolacje przed wyjazdami.
Poza tym, to mocno chamskie, Hermiona, jesz w milczeniu i bez słowa wracasz na górę? Masz okres czy depresję?
Idę umyć zęby i rozczesać brązowe włosy. (A więc jednak brąz) Przeglądam się w lustrze i patrzę sobie w oczy,
Okej, okej, może to coś, co teraz mówi, to nie jest Herma, tylko jej zły klon ze śladową ilością inteligencji, a prawdziwa bohaterka Rowling siedzi zamknięta w tym lustrze, stąd to patrzenie sobie w oczy, nie na swoje oczy. To by wiele wyjaśniało.
 które barwą do złudzenia przypominają kolor czekolady.
*ironiczny śmiech*
Czekaj, do złudzenia i to tylko przypominają kolor, czyli barwa udaje kolor, czyli barwę? To jakaś wyższa filozofia i matematyka, nie rozumiem.  I to złoto, wiano świata jest jeszcze połączone z tym idiomem z aŁtoreczkowego „kolor czekolady”? Składam się jak leżak na plaży podczas sztormu ze śmiechu.
AŁtorki, czasem jest jednak lepiej napisać „brązowe oczy”.
Po chwili odwracam się i wychodzę z łazienki.
Zaznaczenie odwrócenia się było koniczne dla pokazania dominacji klono-Hermiony nad tą prawdziwą. Pokazuje jej plecy i zostawia dramatycznie z tyłu. Albo żeby zapchać miejsce. Albo pokazać (fałszywą) elokwencję w pisaniu. A może wszystko naraz, you never know.
 Idę do swojego pokoju i kładę się do łóżka.
A zęby??? Będziesz miała robaki, jadłaś kanapki.
…A nie, zaraz, zapomniałam się przez sposób pisania aŁtorki, że ta Herma ma 17 lat, nie 7.
 Jestem tak przepełniona różnymi emocjami, że chyba nie uda mi się zasnąć.
Nikt nigdy nie przeżył odczuwania emocji!
 Patrzę na zdjęcie na mojej szafce nocnej. Jak przystało na czarownicę, zdjęcie jest ruchome.
Z szyku zdania wychodzi, że zdjęcie jest czarownicą i że jest ruchome, bo tak takowej przystoi.
 Przedstawia mnie i moich przyjaciół śmiejących się z czegoś.
Niestety choroba aŁtoreczkus pospolitus wymazała wspomnienie o tym, z czego się śmialiśmy.
Moje serce napełnia tęsknota, ale i radość, bo już jutro ich zobaczę.
Czemu klono-Hermiona czuje tęsknotę, skoro wie, że jutro się spotkają? To nie jest emocja, którą powinno się w takiej sytuacji czuć! Zniecierpliwienie? Rozumiem. Niespokojność? Pewnie! Chęć wyskoczenia przez okno i pobiegnięcia na stację, bo nie możesz się doczekać? No jasne! Ale tęsknota?
Oczywiście przez całe wakacje utrzymywaliśmy listowny kontakt, ale to nie to samo, co zobaczyć ich na żywo. Patrzę najpierw na uśmiechniętą twarz najlepszego przyjaciela - Harry'ego.
Stawiam pozostałą mi połowę duszy, że kontakt z tym najlepszym przyjacielem w tym opku będzie znikomy, o ile w ogóle jakikolwiek. 
Jego nazwisko zna każde dziecko (czarodziejów), ale nigdy nie myślałam o nim jak o kimś sławnym.
Nie miało to oczywiście żadnego związku z tym, że urodziłam w mugolskiej rodzinie.
Zawsze był dla mnie chłopcem, którego poznałam w pociągu podczas pierwszej jazdy do Hogwartu, kimś, kto od razu wydał mi się sympatyczny. Nie to co rudzielec, który siedzi na zdjęciu po moim drugim boku. Ten od samego początku mnie irytował.
Dlatego z nim chodzę, a kiedy odszedł chociażby w trakcie poszukiwania horkruksów, byłam zrozpaczona. Och, jak ja go nienawidzę.
 Ron... Od zakończenia wojny jest moim chłopakiem i bardzo mi na nim zależy, ale przez te wakacje coś się zmieniło. Jeszcze nie wiem co, ale się dowiem.
Bardzo duża pewność siebie. Jesteś pewna, że się dowiesz?
A swoją drogą, ja chyba wiem, co się zmieniło. AŁtoreczka zaśmiała się diabelsko i powiedziała ‘zrobię Dramione, chociaż to kompletny crack ship, bo w książce kanonicznie występuje małżeństwo Hermiony z Ronem, ich więź po 19 latach, a nawet ich dzieci, a Hermiona nienawidzi Malfoya od początku sagi, TAK!’ To się zmieniło, Herma.
Przecież go kocham... Prawda?
Bardziej Wyzwanie.
Za dużo myślę, (dzisiaj w programie: czego nigdy nie powiedziałaby Hermiona Granger) oczywiście że go kocham, i to już od kilku lat. Ja i te moje cholerne poddawanie wszystkiego w wątpliwość. (koniec reklam, część druga programu!!) Spoglądam na zegarek, który magicznie pojawił się na stoliku. Pewnie zdjęcie-czarownica go sprawiła. Jest 2:09.
Ach, ta zawsze diabelska precyzja aŁtoreczek.
 Patrzę znowu na uśmiechnięte twarze najważniejszych dla mnie osób i czuję, że powoli zasypiam.
Zazdroszczę. Ja bym nie zasnęła spokojnie, jakby ruszające się zdjęcie-czarownica się na mnie patrzyło.
Swoją drogą, gdzie te emocje, przez które rzekomo miała nie zasnąć?
I tak, cały ten tekst był napisany ciurkiem. GDZIE WRĄBAŁO AKAPITY?

***********
***********
(recenzentka tonie w gwiazdkach)
Budzę się zdecydowanie za szybko. Mam wrażenie, że odpłynęłam zaledwie na kilka minut.
To skutek zasypiania o tak późnej porze, ale patrząc na to, ile razy Hermiona uczyła się po nocach, nie rozumiem, czemu nad tym kontempluje. A w ogóle to polecam na to kawę. Albo jogurt truskawkowy. Wiem, to dziwne, ale on pomaga. *głos doświadczenia*
 Moja mama puka do drzwi.
Dobrze, że twoja. To zawsze mogli być kosmici. Albo tentacle z japońskich hentajców.
- Skarbie, czas wstawać! Chyba nie chcesz się spóźnić?
- Nie mamo, już wstaję. Po ogarnięciu się staję przed lustrem i najpierw prostuję włosy, 
(chociaż w „Czarze Ognia” zrobiłam to raz, i powiedziałam, że za dużo z tym zachodu) a potem zaplatam je w warkocz. Dzisiaj znowu zobaczę się z Ronem, więc chcę wyglądać ładniej niż zwykle. Robię lekki makijaż (co robi?? Ja z tym klonem tylko żartowałam!) i odwracam do szafy, żeby wybrać ciuchy.
Swoją drogą, to miłe, że Hermiona przemyślała swoje wczorajsze zachowanie i postanawia powiedzieć mamie ze szczegółami, co robi. I to jeszcze w czasie teraźniejszym. To poruszające.
 - I CO JA MAM NA SIEBIE ZAŁOŻYĆ?! - krzyczę zdenerwowana.
Po pierwsze; co?? XDD
Po drugie; nie do końca rozumiem, co tu się dzieje i czy Hermiona przechodzi przemianę w Karkata z Homestucka, że krzyczy caps lockiem, ani dlaczego zachowuje się jak pierwsza lepsza głupia pinda, ale interesuje mnie jedno. Kto ją podmienił? Bo nawet klon Hermiony nie byłby w stanie czegoś takiego wykrztusić.
Po trzecie; kto to w ogóle mówi?? Poprzednią wypowiedź artykuuje Hermiona, a tu jest bezsprzecznie budowa dialogu, czyli gdzieś jest druga osoba. Czy to mama Hermiony, posiadająca większą rolę niż zakładałam? (może okaże się, że mama Hermiony była dziewiątym horkruksem??) Może mają wspólną szafę w pokoju Hermy i jej mama krzyknęła w desperacji, że nie ma w co się ubrać, co by wyjaśniało bardzo wiele, patrząc na to, że naszej uroczej bohaterki w rzeczywistości we wsioka nie obchodzą ubrania. Dlatego krzyknęła zdenerwowana. No i chciała się ubrać. Zagadka rozwiązana. 
Po kilkunastu minutach (ilu?? kto tyle wybiera ubrania??) w końcu wybieram luźną, białą bluzkę z rękawami na 3/4 i lekkim dekoltem. W końcu jestem pełnoletnia, dość życia jak dziecko i chodzenia w luźnych sweterkach.
Jestem pewna, że Rowlingowska Hermiona z taką samą łatwością porzuciła swój styl, z jakim ją widzieliśmy w książkach przez siedem lat.
Poza tym, jokes on you, aŁtorko i Hermiono, i tak będziesz musiała się przebrać w pociągu.
Do tego zakładam ulubione jasne jeansy i białe buty na lekkim obcasie.
Jeju, to ewolucje co do szczegółowości ubioru niczym opisy przyrody u Sienkiewicza, istna męka. To maturzyści powinni mieć to opko do rozbioru, a nie ja.
 Przyglądam się sobie i podoba mi się to, co widzę. Biorę do ręki różdżkę i wypowiadam zaklęcie. Mój kufer unosi się w powietrze, a ja powoli i niespieaznie
Moment, jak?
(zakładam, że miało być niespiesznie, ale to nadal sin, bo ‘powoli’ i ‘niespiesznie’  to to samo)
podchodzę do drzwi wyjściowych.
Okej, ale gdzie zejście po schodach? Dowiedzieliśmy się wcześniej, że jej pokój jest na piętrze. Czy zaszło coś takiego jak ten bug z przenikaniem przez podłogę w Simsach?
Tata stoi już przy drzwiach.
Tato! Ty istniejesz! I czekasz na mnie jak na pierdoloną księżniczkę, bo gdybyś wykazywał przejawy człowieczeństwa i robił coś innego, byłoby za mało bohaterkocentrycznie!
Ktoś się założy, że tato nic nie powie?
Żegnam się z mamą i kilka minut później jadę już naszym samochodem na dworzec Kings Cross.
Okej, tylko wszystko wskazuje, że jesteś sama w tym samochodzie, a chwilę wcześniej tata stał przy drzwiach, logicznym więc, że jedzie z tobą, zwłaszcza, że pojawia się na chwilę na stacji.
Kładę z pomocą taty kufer na wózku,
Którego pakowania do samochodu nie było, zakładam więc, że leciał całą drogę za samochodem, strasząc niewinnych mugoli.
Zakładam też, że akcja dzieje si od tego momentu w samochodzie, bo wsiedli do niego, ale już nie wysiedli.
obejmuję go na pożegnanie i proszę, żeby ucałował mamę.
Chociaż sama robiłam to niedawno.
Idę z wózkiem i po chwili wjeżdżam w barierkę między 9 a 10 peronem. Oglądam się i widzę spore zamieszanie.
Skoro sama się oglądasz, to czy znaczy to, że na twoim lekko ukazanym dekolcie jest jakieś powstanie czy inny pulpet logiczny?
Niektórzy jadą do Hogwartu po raz pierwszy. Trochę im zazdroszczę. Też chciałabym przeżyć to jeszcze raz.
Strach i niepewność, jaka będzie nowa szkoła? Łał, to już masochizm.
Po chwili zauważam znajomą twarz otoczoną burzą rudych włosów.
Radzę udać się do lekarza; tobie, skoro widzisz twarze z burzą dookoła, albo osobie waiting-to-happen, skoro ma burzę wokół twarzy.
- Ginny!!! - wołam. - Ginny, tutaj!
Słowa za sprawą trzeciego prawa aŁtoreczkowego dotarły do Ginny, mimo iż dziewczyny znajdowały się na gwarnej stacji z mnóstwem dzieciaków.  
- Hermiona! Jak ja cię dawno nie widziałam! Jak ci minęły wakacje, kochana?!
*kochana?!.exe*
- Szczerze? Odkąd nie ma wśród żywych Voldemorta czuję się jak na jednych, wielkich wakacjach.
Czy Hermiona miała nowotwór mózgu na śniadanie? Nie minął więcej niż rok od czasu kiedy jej przyjaciele masowo zginęli.
Te słowa wywołały u niej napad śmiechu.
Okej, dobra, obydwie miał na śniadanie nowotwór mózgu i właśnie symfonicznie go wyrzygały na ziemię. Brat Ginny umarł w bitwie o Hogwart.
- Ja z wami nie mogę, normalnie powtórzyłaś słowa Harry ego. A tak na serio? I jak stoją sprawy między tobą a moim wkurzającym starszym braciszkiem?
There we go again; hejcenie Rona we wszelkich fikach-mikach stało się już niemalże tradycją. Czy coś mnie ominęło, czy coś się stało w fandomie?
- Serio, wakacje minęły mi świetnie, tylko strasznie się za wami wszystkimi stęskniłam! A co do Rona, to też w porządku. - Szkoda, że nie przyjechałaś na wakacje. Byłam we własnym domu JEDYNĄ DZIEWCZYNĄ nie licząc matki - wyżaliła się.
Serio, ile one mają tu lat. Herma jest podobno dojrzała, przez dekolt,  ale to wygląda jak zabawa w przedszkolu.
- Wiesz, że chciałam przyjechać, ale stęskniłam się za rodzicami. Poza tym, jak ci mówiłam wcześniej, po szkole zamierzam się wyprowadzić i będę ich rzadziej widywać, więc teraz chciałam trochę z nimi posiedzieć.
Dlatego po kolacji spierdoliłam do mojego pokoju, ihihihi.
- Wiem, wiem...
Niespodziewanie ktoś zasłonił mi oczy rękami. Przy swoim uchu poczułam cieplejsze powietrze i usłyszałam słowa :
- Zgadnij kto...?
TO NA PEWNO HISZPAŃSKA INKWIZYCJA.
-Ron!!!
Odwróciłam się a on mnie objął i pocałował. Smakuje czekoladą, którą pewnie niedawno jadł. W tym momencie jestem pewna swoich uczuć.
Co, do czekolady? To na pewno przez czekoladę, to nie Ron, to czekolada, tak?
- Widziałeś Harry'ego? - zapytałam, gdy już się od niego odsunęłam.
- Tak, miał nam zająć przedział w pociągu. Chodźmy, pewnie już czeka.
Nierozłączni przyjaciele, którzy nie widzieli się całe wakacje, rozdzielają się dla pseudo-fabuły cliché. Jak nic zaraz się wydarzy coś ważnego, a aŁtoreczka nie chciała dawać tam Harry’ego, bo jeszcze by przeszkadzał i pałętał pod nogami.
Złapał mnie za rękę i zaciągnął do ekspeesu (czego??) Hogwart. Zaczęliśmy manewrować między innymi uczniami w poszukiwaniu znajomej ciemnej czupryny.
Była to przygoda porównywalna akcją i trudnością z tą Drużyny Pierścienia, byliśmy jednak niezłomni, aby odnaleźć artefakt Czarnej Czupryny.
W tłumie ktoś mnie popchnął, a ja pod wpływem nagłego uderzenia puściłam dłoń Rona i potknęłam się, wpadając na kogoś.
*zduszony śmiech*
Co tu się właśnie stało? XDD
Ktoś cię popchnął, i potem chyba ten sam Ktoś był na twojej drodze jak orłowałaś ku podłodze po puszczeniu ręki Rona przez uderzenie, chociaż normalna ludzka reakcja, to zaciśnięcie uścisku, a nie rozluźnianie go w takiej sytuacji. Czysto abstrakcyjnej.
 -Co jest...?!
No właśnie, ja też powoli się gubię.
Wpadłam w czyjeś ramiona, które bezwiednie złapały mnie podczas upadku.
Bezwiednie, bezwonnie, niewidocznie.
Powoli otworzyłam oczy i spojrzałam w znienawidzoną twarz.
 - MALFOY?!?! CO TY TU DO CHOLERY ROBISZ?!
- Jadę do szkoły, ty tępa kurwo, a co innego miałbym tu robić? A w ogóle, kiedy pofarbowałaś włosy na blond? – parsknął Draco z właściwą mu złośliwością.
A o ile dobrze pamiętam, Malfoy chodził do siódmej klasy, kiedy nasze Golden Trio hasało sobie po lasach i szukało horkruksów. Więc… po co wraca?
- Szukam przedziału, Granger. - Spojrzał na mnie spod rzęs stalowoszarymi oczami, z nutą rozbawienia.
Skąd to rozbawienie?
Z tej odległości widzę delikatny zarost na jego brodzie. Muszę przyznać, że wyprzystojniał. ZARAZ, CO?!
No właśnie też nie wiem, Herma.
A poza tym, nie miałaś być pewna swoich uczuć co do czekolady?
- A ty widzę starasz się pokazać, jak bardzo na mnie lecisz?
*westchnienie rezygnacji*
- Chciałbyś, fretko - powiedziałam, stając na własnych nogach.
Hermiona postanawia przytoczyć incydent sprzed niecałych czterech lat akurat w tym momencie.
Po chwili poczułam za sobą obecność swojego chłopaka.
…Powiedziałabym coś, ale to by było niestosowne.
Albo co mi tam.
Dobrze, że nie czegoś innego należącego do twojego chłopaka nie poczułaś za sobą.
A poza tym, czy Hermiona stała się mentalistką? Czuje za sobą ludzi?
Odwróciłam się do niego i, chcąc zapobiec rozlewowi krwi, zaciągnęła go (kto??? kto to zrobił???) do pierwszego lepszego, jeszcze pustego przedziału.
Który szczęśliwie znajdował się tuż obok. Otaczający ich tłum również postanowił się ewakuować, bo wjechała pierwsza scena szipu, no halo, trzeba im zrobić miejsce.
Tak jak podejrzewałam, jego wzrok pałał rządzą mordu. (To na pewno nie był mój wzrok?)
Aaah, niego, go, jego. Wszystkie sensowne synonimy jak rudowłosy, chłopak, Wesley czy Ron pojechały na urlop na Hałaje.
- Ron, uspokój się.
Właśnie, Ron. Mnie też ręce świerzbią, ale wytrzymamy do końca. Jeszcze tylko osiem linijek.
- Co ten dupek sobie wyobraża?! (‘a dollar to the swear jar, kid!’ A poza tym Ron ma problem z gniewem i wykształca przy tym drugą, bipolarną osobowość, no albo wszyscy tutaj to klony, a Rowling płacze, wybierając trumnę) NIE DOŚĆ, ŻE WRACA TU PO TYM WSZYSTKIM, JAKBY NIC SIĘ NIE STAŁO, TO JESZCZE ZNOWU CIĘ OBRAŻA.
Discount Caps Lock cliché.
‘To wszystko’ jest zbyt przytłaczające i zbyt długie do opisania dla aŁtorki.
Poza tym coś ci się pomieszało, Wesley, to ona go obraziła, -10 punktów dla Gryffindoru za bycie tępym.
- Tak właściwie mnie nie obraził, tylko rzucił kąśliwą uwagę. - powiedziałam, przypominając sobie znikąd i powiązany z niczym, o czym teraz mówię chwyt pewnych, silnych ramion............. WYSTARCZY HERMIONO!!!
Właśnie, wystarczy, aŁtorko. (Zwłaszcza wykrzykników)
- Za samą tą (tę) uwagę powinien dostać w mordę!
- RON! ZAPANUJ NAD EMOCJAMI! (*opanuj emocje) JESZCZE NIE ZACZĄŁ SIĘ ROK SZKOLNY NIE ZACZĄŁ A TY JUŻ CHCESZ ŁAMAĆ REGULAMIN!!!
Kobieto, ibuprom i podpaski. Albo tampony, skoro już jesteś taka dojrzała.
Spojrzał na mnie z lekkim przestrachem i postanowił się najwyraźniej uciszyć.
Od kiedy faceci boją się lasek drących japę? Czy nie baliby się wtedy każdej kobiety?
Nie no, żartuję, to oczywiste, że przestraszył się nagłych zmian w charakterze Hermy, które zaszły w lato.
- Chodź, znajdziemy Harry' ego.
Poszukiwania artefaktu Czarnej Czupryny przedłużały się, powodując powstanie rozległej spacji po apostrofie.
Po kilku minutach znaleźliśmy odpowiedni przedział i przywitaliśmy się z Harry'm, a pociąg ruszył ze stacji.
Po pierwsze, apostrof stawiamy zazwyczaj kiedy występuje przed –ego samogłoska, jak w ‘Nevery-ego’, bo spotykają się dwie samogłoski. W ‘Harrym’ nie ma takiego dylematu, apostrof jest więc zbędny.
Po drugie, ‘się’ również jest zbędne, ponieważ wyliczamy czynności.
Po trzecie, widzę, że Harry jest niemową. Albo aŁtorka uznała, że rozmowa z główną kanoniczną postacią nie jest warta opisywania/ zobaczyła metę i powiedziała sobie ‘meeh, nie chce mi się opisywać konwersacji mogących zmniejszyć spłaszczenie postaci’.
Zaczyna się kolejny, ciężki rok - pomyślałam w zadumie.
*wzdych*
To recenzowanie było tak trudne, jak rodzenie arbuza przez odbyt. Nie wiem, kim jest ta dziewcz- yyy, kobieta i dlaczego podaje się za Hermionę Granger. Nie wiem, czemu Malchuj wraca do Hogwartu, może na jakiś wyimaginowany ósmy rok, ani co robią tu Harry i Ron, skoro Rowling potwierdzała, że tylko Hermiona wróciła do szkoły zaliczyć siódmą klasę. Chyba dla towarzystwa, a Harry tylko w przypowieściach ludowych, bo na oczy go nie widzieliśmy.
Czytanie tego jest męczące i nielogiczne. Zalecam zatrudnienie bety do sprawdzania prac oraz zaprzestanie ewolucji opisowych i omijania ważniejszych wątków fabularnych, jak rodzice, podróż i powitanie z najlepszym przyjacielem. *podbija pieczątkę na recepcie*

Fraza: Drużyna Czarnej Czupryny i Oko Malfona
Ocena: 
3/10